Ustawowo 1 lipca mają wejść w życie podwyżki minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Dotyczą one nie tylko lekarzy i pielęgniarek, ale także ratowników medycznych, sekretarek medycznych, rejestratorek, techników, salowych, pracowników administracji, magazynierów i innych pracowników „szarej strefy” systemu – bez których nie działaby jakikolwiek szpital, przychodnia czy pogotowie ratunkowe...
Premier Donald Tusk11 czerwca 2025 r. w sejmowym expose podkreślił, że nakłady na ochronę zdrowia wzrosły „asymetrycznie”, a część środków celowo zamierza przesunąć na działania bezpośrednio wspierające pacjentów, a nie kolejne podwyżki dla medyków.
Niepewność co do wypłat od lipca
Zdaniem Tuska płace w ochronie zdrowia – szczególnie w części – osiągają poziomy trudne do uzasadnienia z punktu widzenia interesu publicznego. Rząd sugeruje, że ustawa o minimalnych wynagrodzeniach powinna zostać znowelizowana – a to oznacza niepewność co do wypłat od 1 lipca.
Na razie na mocy obowiązującej (jeszcze) ustawy co roku automatycznie podnoszone są pensje w ochronie zdrowia w oparciu o przeciętną pensję w gospodarce i współczynniki przypisane do zawodów. Oświadczenie premiera środowisko uznaje za co najmniej kontrowersyjne. Również w ratownictwie medycznym lekarze, ratownicy, pielęgniarki i pracownicy administracyjni tkwią w niepewności.
Pracownicy zaplecza medycznego – często na niskich etatach, z minimalnym wynagrodzeniem, ale ogromną odpowiedzialnością – znów są pomijani w debacie. A przecież to oni prowadzą dokumentację, organizują pracę oddziałów, wspierają zespoły medyczne, kontaktują się z pacjentami, dbają o logistykę i technikę.
25 czerwca może wątpliwości zostaną wyjaśnione
Co zatem będzie z ustawowymi podwyżkami płac minimalnych w branży? Możliwe, że odpowiedź poznamy 25 czerwca. W tym dniu zaplanowano spotkanie Prezydium Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia. Ministerstwo Zdrowia ma wtedy przedstawić swoje stanowisko w sprawie wypłat.
Związek Powiatów Polskich wezwał do wprowadzenia górnych limitów wynagrodzeń – głównie dla lekarzy – i określił obecną sytuację jako „wymykającą się spod kontroli”. Samorządowcy ostrzegają, że bez zmian szpitale nie będą w stanie funkcjonować – bo lawinowy wzrost kosztów wynagrodzeń grozi załamaniem finansowym.
Potrzeba rocznie na podwyżki ok. 9,1 mld zł
Pracownicy pomocniczy, ratownicy, technicy, administracja – ci, którzy nie pojawiają się na konferencjach, ale są kręgosłupem codziennego działania ochrony zdrowia – wciąż czekają na jasne stanowisko rządu. Bez ich pracy system stanie. A bez godnych warunków pracy – odejdą. Czy związkowcy reprezentujący interesy szarej strefy blefują? Można zgadywać.
Związkowcy alarmują: w pogotowiach ratunkowych już teraz brakuje rąk do pracy, a bez stabilnych płac sytuacja się tylko pogorszy. Mowa nie tylko o lekarzach, którzy systematycznie „wykruszają” się z systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego, ale także o ratownikach medycznych...
AOTMiT szacuje, że na podwyżki dla etatowych pracowników ochrony zdrowia trzeba będzie przeznaczyć 9,1 mld zł (rocznie). W zeszłym roku to wydatkowanie wynosiło ok. 7,4 mld zł.

Ustawa o ustalaniu minimalnych wyangrodzeń w publicznej ochronie zdrowia.


