logo wpr

edytuj
Projekty UE
Projekty UE

 

Agresja wobec ratowników medycznych narasta, mimo że to jeden z najbardziej cenionych zawodów w Polsce. Po serii brutalnych ataków z ubiegłego roku wprowadzono zmiany prawne, które mają realnie wzmocnić bezpieczeństwo zespołów ratownictwa medycznego. Wśród nich są m.in. dodatkowe szkolenia z samoobrony i deeskalacji, obowiązkowe kamizelki ochronne oraz surowsze kary za naruszenie nietykalności ratowników. Praktyka pokazuje jednak, że nie da się przewidzieć każdej sytuacji, zwłaszcza gdy interwencje dotyczą osób pod wpływem alkoholu, narkotyków lub w kryzysie psychicznym.

 Zgodnie z nowelizacją ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym kamizelki nożoodporne miały stać się obowiązkowym elementem wyposażenia wszystkich zespołów ratownictwa medycznego od 1 stycznia 2026 roku. Jak informuje jednak Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych, termin ten został przesunięty na 31 marca br.

Paradoksalnie, eskalacja przemocy wobec ratowników idzie w parze z bardzo wysokim zaufaniem społecznym do wykonujących tę profesję.

W rankingu najbardziej poważanych zawodów, przygotowanym przez SW Research w kwietniu 2025 roku, ratownik medyczny znalazł się na drugim miejscu – z wynikiem 81,5 proc. wskazań. Wyżej oceniono jedynie strażaków (83 proc.).

Statystyki interwencji pokazują jednak inną stronę codziennej pracy.

Najtragiczniejszym przykładem eskalacji przemocy był atak w Siedlcach pod koniec stycznia 2025 r. Agencja Newseria przypomniała, że podczas interwencji 57-letni mężczyzna pod wpływem alkoholu śmiertelnie ugodził nożem 62-letniego ratownika medycznego, a drugiego zranił w rękę.

Do kolejnych groźnych zdarzeń doszło w następnych miesiącach. Pod koniec grudnia 2025 r. w Nowym Targu 51-letnia pacjentka zaatakowała ratowniczkę medyczną, kopiąc ją w brzuch i szarpiąc za włosy.

Nowelizacja przepisów, przyjęta po ubiegłorocznych tragicznych wydarzeniach, wprowadza również obowiązek regularnych szkoleń dla ratowników. Obejmują one samoobronę, techniki deeskalacji oraz reagowanie w sytuacjach wysokiego ryzyka i mają odbywać się co najmniej raz na pięć lat.

Ratownik medyczny podczas wykonywania obowiązków korzysta z ochrony prawnej przysługującej funkcjonariuszowi publicznemu. Każdy atak jest więc ścigany z urzędu.

Od 2 stycznia br. obowiązuje nowelizacja Kodeksu karnego, która zaostrzyła kary za naruszenie nietykalności ratowników, policjantów i strażaków – do pięciu lat pozbawienia wolności. Taką samą ochroną objęto także osoby cywilne podejmujące interwencję. Wcześniej maksymalna kara wynosiła dwa lata.

Dodatkowo agresywne zachowanie w miejscu publicznym, m.in. w szpitalu czy urzędzie, może skutkować karą aresztu, ograniczenia wolności, grzywną od 1 do 5 tys. zł lub mandatem w wysokości 1 tys. zł.

Nie ma jeszcze precyzyjnych danych ukazujących wymiar agresji (słownej i czynnej) wobec ratowników medycznych w minionym roku. Szacuje się, że rocznie nawet 10–15 proc. wszystkich interwencji medycznych pogotowi ratunkowych kończy się jakąś formą agresji w stosunku do niosących pomoc.

Rok temu Jacek Wawrzynek, rzecznik Polskiego Towarzystwa Ratowników Medycznych podał, że rocznie dochodzi do nawet 350 tys. ataków na ratowników medycznych.

„Gazeta Policyjna” podała, że w 2024 r. ratownicy apelowali o pomoc (wciskając w tablecie przycisk „pomoc”) 3080 razy z powodu agresji lub zagrożenia. Tylko co dziesiąta z tych sytuacji kończyła się wezwaniem policji.

Mimo, że zmiany w prawie były szeroko nagłaśniane w tzw. przestrzeni informacyjnej, to nadal dochodzi do agresji wobec wykonujących swoją pracę ratowników.

Media informowały także o ataku 37-letniej kobiety na ratowników w jednej z miejscowości na Mazowszu oraz o agresywnej interwencji w Cieszynie, gdzie nietrzeźwy 56-latek zaatakował młodego ratownika medycznego.

22 stycznia w Gostyniu 49-latka (2,5 promila alkoholu we krwi) znieważyła i naruszyła nietykalność cielesną dwóch ratowników medycznych, których wezwała do chorej matki. Została zatrzymana, odpowie przed sądem.

27 stycznia 2026 w Siedlcach 53-letni pacjent, po upomnieniu za łamanie zakazu palenia w szpitalu, uderzył ratowniczkę medyczną pustą butelką po alkoholu w twarz. Poszkodowana, na całe szczęście, nie odniosła poważnych obrażeń. Agresor odpowie przed sądem.

I to od sądów zależy, czy wydane przez nich wyroki sprawią, że nawet podpici pacjenci zastanowią się parę razy, nim zbluzgają ratowników lub – co gorsza – będą chcieli podnieść na nie rękę. Jeśli wyroki ograniczą się do grzywien, to… Jak myślicie? Odstraszą (potencjalnych) agresorów?

 

Edytuj
WPR Katowice
Zobacz także
Dyspozytornie
Jednostki terenowe
Rejony
Kursy medyczne