Nasz personel medyczny przechodzi(ł) szkolenia w katowickim Oddziale Prewencji Policji. Fachowcy szkolą naszych ratowników z technik samoobrony. Agresja wobec udzielających pomocy nie jest rzadka. Choć – na całe szczęście – nie jest powszechna. Przyda się ratownikom wiedza, jak mają sobie poradzić w takich trudnych sytuacjach. Po to, by nie tylko uchronić się przed skutkami bezpośredniej, niewerbalnej agresji. Przede wszystkim po to, by mogli się także w takich sytuacjach skupić na tym, co najważniejsze: ratowaniu życia.
Agresja
Rok 2025 zaczął się od tragedii w Siedlcach. 57-letni pacjent, po wezwaniu ZRM, zaatakował ZRM kuchennym nożem. Ranił 64-letniego ratownika w klatkę piersiową. Ratownik zmarł w szpitalu.
Wspomnijmy o czarnej majówce. Wówczas doszło do wielu ataków na ratowników. M.in. w Łukowie zostali dotkliwie pobici. Okazuje się, że agresorami nie są wyłącznie mężczyźni. W Gdyni pacjentka pobiła trzyosobowy ZRM.
Co wyzwala agresję?
Przede wszystkim alkohol i inne środki wpływające destrukcyjnie na świadomość i zachowanie. Pacjenci reagują agresywnie, bo uznali, że zbyt długo czekali na przyjazd ZRM. Najczęściej to zdenerwowanie potęgują przyjęte wcześniej używki. Nowym zjawiskiem jest tzw. agresja reaktywna na widok elementów ochronnych. „Gazeta Lekarska” przytacza wyniki badań, z których wynika, że widok ratowników w kamizelkach ochronnych może paradoksalnie prowokować osoby pobudzone do większej agresji.
Szacunki oparte na trendzie z roku poprzedniego (ponad 3000 zgłoszonych przypadków w 2024 r.) wskazują, że w niektórych regionach już co dziesiąty wyjazd ZRM wiązał się z jakąś formą agresji – od znieważeń po napaść fizyczną.
Prawo
W 2025 r., z uwagi na wzrost „pacjenckiej” agresji wobec ZRM, doszło do nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Wprowadzono m.in. obowiązek cyklicznych szkoleń (w tym elementów samoobrony i deeskalacji) oraz możliwość tworzenia trzyosobowych zespołów typu P. Zmiany te zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2026 r. Zaostrzono także tzw. ochronę karną osób niosących pomoc. W 2025 r. Policja i Ministerstwo Zdrowia deklarowały priorytetowe traktowanie interwencji związanych z zagrożeniem wobec pracowników medycznych.
Ratownik medyczny podczas wykonywania czynności służbowych korzysta z pełnej ochrony przewidzianej dla funkcjonariusza publicznego (zgodnie z art. 222 i 223 Kodeksu karnego). Za naruszenie nietykalności cielesnej grozi do 3 lat więzienia. Za czynną napaść z użyciem niebezpiecznego narzędzia – do 10 lat. Sądy w 2025 r. zaczęły częściej orzekać kary bezwzględnego pozbawienia wolności, odchodząc od wyroków w zawieszeniu.
Nie udało się zrealizować jednego zamierzenia poprawiającego bezpieczeństwo pracy ZRM. Chodzi o użycie tzw. kamer nasobnych. Ministerstwo Zdrowia chciało je wprowadzić do użytkowania, bo zapis z nich stanowiłby istotny materiał dowodowy. Resort wstrzymał wdrażanie koncepcji po interwencji prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Uznano, że nagrywanie w domach pacjentów narusza zbyt głęboko ich prywatność i RODO. UODO stanął na stanowisku, że obecne przepisy nie dają wystarczającej podstawy prawnej do tak inwazyjnego monitoringu w tzw. strefie intymnej. A za taką RODO uznaje karetkę i mieszkanie chorego. Taka argumentacja wskazuje, że i w roku 2026 resort zdrowia nie wprowadzi kamer nasobnych na wyposażenie ZRM.
Samoobrona
W odpowiedzi na eskalację przemocy wobec ratowników medycznych, w marcu 2025 r. MSWiA we współpracy z Policją uruchomiło masowy program szkoleniowy. Celem do końca roku było przeszkolenie 15 tys. ratowników medycznych w całej Polsce. To szkolenia nader specyficzne, bo odnoszące się do hipotetycznych sytuacji kryzysowych w karetkach.
Samoobrona w ambulansie ma swoją specyfikę. Obrona przed agresorem w przedziale medycznym karetki to koszmar taktyczny. Dla atakowanych oznacza to: brak drogi ucieczki, mnóstwo sprzętu, o który można się zranić, i bliski kontakt z napastnikiem. W szkoleniach z samoobrony w takiej przestrzeni kładzie się nacisk na wykorzystanie otoczenia. Uczy się blokowania dostępu do szuflad (z lekami i ostrymi narzędziami) oraz technik „klinczowania” napastnika o nosze lub fotele, by ograniczyć jego ruchy do czasu przyjazdu policji.
O ile jest to możliwe, w takich sytuacjach eksperci radzą sięgnąć po najlepszą ze wszystkich technik samoobrony: brać nogi za pas i ewakuować się z ambulansu!
A co z samoobroną w miejscu wezwania – w otwartej przestrzeni albo w mieszkaniu?
W tym przypadku priorytetem jest także ewakuacja, a nie wchodzenie walką w kontakt z agresorem. Szkolenia promują procedury szybkiego odwrotu. Jeśli pacjent wykazuje symptomy preagresji (zaciśnięte pięści, fiksacja wzroku, bladość), ZRM ma prawo odstąpić od czynności medycznych (jeśli nie ma bezpośredniego stanu zagrożenia życia pacjenta – choć to cienka granica prawna) i wycofać się do strefy bezpiecznej.
Dopiero gdy ewakuacja nie jest możliwa, a agresor nie uspokaja się, a wręcz „dynamizuje” niepożądane zachowania, trzeba sięgnąć po samoobronę. Szkolenie przygotowujące do działania w takich sytuacjach sprowadza się do nauki prostych chwytów transportowych i dźwigni. Mają one doprowadzić do obezwładnienia napastnika bez wyrządzania mu trwałej krzywdy (co jest kluczowe w kontekście późniejszych roszczeń prawnych).
Pamiętać należy, że szkolenia z samoobrony są ważnym elementem zwiększającym bezpieczeństwo pracy lekarzy, ratowników medycznych i pielęgniarek systemu PRM, ale nie zastąpią kompleksowych zmian systemowych.
Podsumowanie
Rok 2025 zdefiniował bezpieczeństwo medyków jako kompromis między rosnącą agresją a rygorystyczną ochroną danych osobowych pacjentów. Głównym orężem (raczej tarczą niż mieczem) ratownika medycznego pozostaje obecnie podstawowa wiedza z zakresu samoobrony oraz nieuchronność kary dla sprawców agresji. Ważne jest, by działaniami systemowymi doprowadzić do minimalizacji agresywnych zachowań wobec ZRM, bo to będzie działać przede wszystkim na korzyść pacjentów.
Więcej aktów agresji to opóźnienia i ograniczona dostępność pomocy. To spadek gotowości do podejmowania ryzyka przez personel. Stałe narażenie na przemoc zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego, absencji chorobowych i rezygnacji z pracy – co zmniejsza zasoby kadrowe systemu ratownictwa. To także zwiększone ryzyko zaistnienia błędów medycznych...
Te i inne skutki agresji wobec ZRM sprawiają, że bezpieczeństwo pracy ratowników jest elementem ochrony pacjentów i poprawnego funkcjonowania systemu ochrony zdrowia.


