Start Aktualności Ambulanse w miniaturze Macieja Szyndlera

Ambulanse w miniaturze Macieja Szyndlera

JW

DLA RATOWNIKÓW DLA PACJENTÓW DLA LEKARZY | 23 stycznia 2014

Fot.: Jerzy Wiśniewski

Większość aut jest przerobionych przez Macieja Szyndlera z modeli dostępnych w sklepach, głównie z serii „Kultowe auta PRL”.

Są to m.in. dwa polskie Mi-2 Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w dwu barwach, wcześniejszej i ostatniej przed wycofaniem - opowiada Maciej Szyndler. - Natomiast przegląd ambulansów proponuję rozpocząć od pierwszych konnych ambulansów, powstałych w okresie wojen napoleońskich dzięki Baronowi von Larrey, aż po mercedesy, obecnie jeżdżące w naszym WPR.

Modele są pogrupowane według państw. Najwięcej jest polskich: warszawy, nysy, łotwy, fiaty, polonezy i oczywiście mercedesy. Ciekawostką jest mercedes „Bonna 2500”, który jeździł w olkuskim pogotowiu ratunkowym jako karetka „R” oraz żuk ze Szpitala Powiatowego w Limanowej. Dalej są dwa prototypy polonezów, testowanych w Warszawie, które niestety nie weszły do produkcji. Mimo wszystko najwięcej na wystawie jest karetek rosyjskich: zis, gaz, wołga oraz z różnych lat niemieckie volkswageny i mercedesy.

Rarytasem są modele ambulansów Zakonu Joannitów. To takie skrzyżowanie trabanta 601 z przodu z barkasem 1000 z tyłu. Mercedes SLS AMG Notarzt (lekarza pogotowia) wystawiony był już na jednej z wystaw niemieckich jako prototyp. Także ciekawy jest ferrari F 430, który zabezpieczał w 2010 roku rajd Gumball 3000, lamborghini „Gallardo” z okręgu Renu, smart „Fortwo” pogotowia węgierskiego, dwa land rovery „Defender” z GOPR i z Mistrzostw w Ratownictwie z Bytomia.

Uwagę przykuwa też kilkanaście oryginalnych karetek zabawek.

Większość aut jest przerobionych przez Macieja Szyndlera z modeli dostępnych w sklepach, głównie z serii „Kultowe auta PRL”. Ale z kolekcjonerskiego punktu wiedzenia najcenniejsze są modele oryginalne ambulansów.

- Czasami poświęcam sporo czasu na wykonanie jednego modelu - tłumaczy Maciej. - Jeśli zdobyty model jest biały to wystarczy jedynie dokleić i domalować parę charakterystycznych elementów. To trwa od 15 minut do półtorej godzina przez dwa-trzy dni. Modele muszę rozebrać na części, zmyć poprzedni lakier, przemalować i złożyć. Najwięcej czasu zajmuje przebudowanie autka na żądany model. Tu potrzeba dobrych kilkudziesięciu godzin.

Na przykład polonezy rozbiera się, zmywa z nich lakier, rozciąga, przedłuża, bo w rzeczywistości były dłuższe od standardowych o około 20-30 cm. Dorabia się „budę” dla części medycznej. Jak u blacharza samochodowego trzeba szpachlować i szlifować, aż do uzyskania zadowalającego efektu. Na koniec jest malowanie i złożenie modelu.

- Podstawą budowy każdego modelu zawsze są zdjęcia - wyjaśnia Maciej Szyndler. - Większość znajduję w Internecie. Czasem jednak problemem jest barwa, jeśli fotka jest czarno białe. Taki problem miałem na przykład z sanitarką dodge WC 51, która jeździła zaraz po II wojnie światowej w Zabrzu. Ograniczeniem jest też dostępność modeli. Bezskutecznie szukam modelu renaulta „Master” z lat 2004-2008, w odpowiedniej skali, to znaczy około 1:43 - 1:34 lub podobnej. Pojawiają się one, jednak mniejsze, które trudno się przerabia.

Maciej Szyndler w pogotowiu ratunkowym rozpoczął pracę w czerwcu 1991 roku jako sanitariusz w Oddziale Pomocy Doraźnej w Mysłowicach. W maju 1999 roku został przeniesiony do zespołu „W” w Katowicach Szopienicach. Natomiast od stycznia 2005 roku pracuje w archiwum WPR. Modelarstwem zajmuje się od dziecka, ale ma też inne pasje: fotografowanie i spisywanie historii WPR w Katowicach.

czytaj też:

Wieści

Ostatnie wideo

Podziękowania

Hipokrates 2022 - BRAWO MY!

9 grudnia 2022

Marszałek śląski z okazji otwarcia MS w Łanach

2 grudnia 2022

Podziękowania za szkolenie z pierwszej pomocy

9 listopada 2022

Życzenia z okazji Dnia Ratownictwa Medycznego

3 listopada 2022

Podziękowania za pomoc od Śląskiej Misji Medycznej

3 listopada 2022

Dla Bożeny Witek i Benedykta Krzykowskiego

3 listopada 2022

Podziękowania dla dyrektora WPR w Katowicach

24 października 2022