Start Aktualności Depresja (po)COVIDowa – bezsenność i strach przed przyszłością

Depresja (po)COVIDowa – bezsenność i strach przed przyszłością

WPR

SARS-COV-2/COVID-19 DLA RATOWNIKÓW DLA PACJENTÓW | 23 lutego 2021

W świecie choruje na nie ponad 260 mln osób. W Polsce cierpi na nie ok. miliona osób. Stres, poczucie niepewności, obawy o zdrowie, strach przed utratą pracy... To były czynniki wywołujące zaburzenia depresyjne przed epidemią. Ona je teraz spotęgowała.

Depresje nieleczone mogą doprowadzić do tak zwanego stuporu, czyli stanu paraliżu, kiedy chory nie jest w stanie ruszyć ani ręką, ani nogą. Niebezpieczne mogą okazać się również myśli samobójcze, które towarzyszą osobom cierpiącym na depresje. W tym sensie depresja jest chorobą śmiertelną. Każdego dnia średnio szesnaścioro Polaków odbiera sobie życie...

– Depresja klinicznie ma bardzo wiele postaci, w zależności od tego jaki objaw lub objawy dominują. Wspólnym mianownikiem wszystkich rodzajów depresji jest spadek nastroju, który nie ma związku z obiektywną sytuacją, zmniejszenie lub zanik zdolności do odczuwania przyjemności i zainteresowania oraz zmęczenie i brak energii. Pojedynczy objaw nie czyni depresji. Muszą występować co najmniej dwa. Muszą one również utrzymywać się przez co najmniej dwa tygodnie. Jeżeli takie objawy utrzymują się krócej, np. trzy dni to jest to chandra, a nie depresja – wyjaśnia prof. Marek Krzystanek, kierownik Kliniki Rehabilitacji Psychiatrycznej Katedry Psychiatrii i Psychoterapii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Doświadczenia niczym z wojny
Wzrost zachorowań na depresję na całym świecie miał miejsce już przed pandemią COVID-19. Ona jednak znacznie ten proces przyspieszyła. Nie ma się czemu dziwić, bo sytuacja, z którą się mierzymy – paraliż w wymiarze globalnym, zagrożenie dla zdrowia i życia swojego i bliskich, utrata pracy i przychodów, zachwianie poczucia bezpieczeństwa związane z tym, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak pandemia będzie się rozwijać w przyszłości – to są jedne z najsilniej oddziałujących stresorów. Współczesne pokolenie jest pierwszym, które nie doświadczyło wojny i po raz pierwszy zmaga się z tak ekstremalnymi warunkami – mówi agencji Newseria Biznes Joanna Wiśniewska, psycholog społeczna i wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu.

Na nawracające zaburzenia depresyjne cierpi około 3 proc. populacji, jednak biorąc pod uwagę wszystkie formy zaburzeń depresyjnych można szacować, że cierpi na nie około 15-20 proc. populacji osób dorosłych.

Załamany i niewyspany
Z depresją powiązana jest bezsenność. Tzw. pierwotna, czyli idiopatyczna bezsenność – dotyczy ok. 10-15 proc. wszystkich przypadków bezsenności. Zwykle mamy do czynienia z bezsennością objawową i depresja jest jej najczęstszą przyczyną.

– Zaburzenia snu w depresji mogą mieć różną postać. W depresji reaktywnej, czyli tej spowodowanej przeżywanym długotrwałym stresem, charakterystyczne są problemy z zasypianiem, fizjologiczne człowiek zasypia w ciągu 10-20 minut, a w starszym wieku do godziny. W nawracającej depresji, czyli depresji samoistnej – endogennej, charakterystyczne jest wczesne budzenie się, zwykle dwie godziny w porównaniu ze zwykłą porą wstawania. Sen w depresji normalizuje się jako ostatni – jest jakby sygnałem wyleczenia choroby – ocenia prof. Krzystanek.

Media generują strach
Nie każdy ma nerwy ze stali i charakter stoika niewzruszonego na zewnętrzne bodźce. A już szczególnie dotyczy to tych, którzy przeszli przez chorobą, a jeszcze bardziej tych, którzy ciężko ją przechorowali. Specjaliści dostrzegają wiele niepokojących zjawisk, związanych z epidemią COVID-19 i chorobami psychicznymi. Zmniejszyła się, nawet o jedną trzecią, liczba pacjentów, przyjmowanych w poradniach zdrowia psychicznego. Nie oznacza to jednak, że zmniejszyła się częstość zaburzeń psychicznych, w tym depresji. Te osoby z powodu znacznego pogorszenia ich stanu psychicznego trafiają na oddziały psychiatryczne

Utrudniony dostęp do leczenia innego niż covidowe jest tak znanym faktem, że nie ma potrzeby wyjaśniać „co” i „dlaczego”.

– Dużą pomocą okazała się w tych warunkach telemedycyna, większość wizyt u psychiatry odbywa się obecnie zdalnie. Ale nie każdy pacjent jest w stanie skorzystać z tej możliwości – nie ukrywa prof. Krzystanek.

Psychiatra podkreśla, że 8 na 10 jego pacjentów, jako przyczynę pogorszenia zdrowia psychicznego, wskazuje panikę społeczną i strach przed chorobą, generowane… przez media. Epidemiczna atmosfera działa negatywnie nie tylko na tzw. przeciętnych ludzi. Również takich, którzy wydają być się silnej konstrukcji, nie tylko fizycznej.

– W Klinice Rehabilitacji Psychiatrycznej przeprowadziliśmy badanie na 435 osobach, aktywnie uprawiających sport. Badanie to wykazało znaczne pogorszenie ich zdrowia psychicznego, spowodowane przez wprowadzenie restrykcji w poruszaniu się. Myślę, że rzetelna i wiarygodna informacja na temat realnego zagrożenia jest w sytuacji pandemii lekiem równie ważnym, jak farmakoterapia – twierdzi specjalista.

Depresję trzeba leczyć
– Depresja jest zaburzeniem pracy mózgu, a leczenie farmakologiczne jest jednym ze sposobów normalizacji objawów tego zaburzenia. Jedną z funkcji mózgu jest utrzymanie nastroju, czyli stabilnego komfortu emocjonalnego i zdolności do odpowiedniego reagowania na różne sytuacje przyjemnością, ochotą i zainteresowaniem – wyjaśnia prof. Krzystanek. – Kiedy zaczynamy leczenie depresji, leki przeciwdepresyjne powodują zmianę w działaniu neuronów przez wzmocnienie ich działania, a zarazem powodują ich przebudowę. Komórki nerwowe tworzą nowe białka strukturalne, enzymatyczne i receptorowe, które odnawiają komórki nerwowe, przez co stają się one silniejsze i lepiej wykonują swoje funkcje.

Takie wzmocnienie, przebudowa i zmiana zajmują więcej czasu, dlatego leki te działają wolniej – ich efekt zauważalny jest zwykle dopiero po dwóch tygodniach leczenia. W starszym wieku ten okres może wydłużyć się nawet do 2-3 miesięcy. Jest to jedno z najbardziej frustrujących przeżyć pacjentów i ich rodzin w czasie leczenia depresji – konieczność czekania na efekt.

– W przypadku leczenia depresji psychiatria jest rzeczywiście sztuką cierpliwości – podsumowuje prof. Krzystanek

Dodajmy, że badania prowadzone przez zespół naukowy z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego pokazały,  pandemiu 37 proc. badanych wywołała objawy stresu pourazowego (PTSD). Podobny odsetek (38 proc.) zgłaszał nasilone objawy depresyjne, a aż 62 proc. – objawy lęku uogólnionego.

Niewiele wskazuje, by pandemia przeszłą do historii w tym roku.

czytaj też:

Wieści

Ostatnie wideo

Podziękowania

Podziękowania dla ZRM S04 24 :-)

3 grudnia 2020

POBIERZ poradnik ćwiczeń dla pocovidowców i WYDRUKUJ

10 listopada 2020

Od Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Katowicach

3 listopada 2020

Z okazji DRM od Komendy Wojewódzkiej Policji

16 października 2020

Strażacy ratownikom z okazji DRM

15 października 2020

Prezydent Katowic z życzeniami dla ratowników

15 października 2020

Życzenia na DRM od wiceministra zdrowia

15 października 2020