Start Aktualności Tak się zbija majdan na naiwności pacjentów

Tak się zbija majdan na naiwności pacjentów

WPR

DLA RATOWNIKÓW DLA PACJENTÓW DLA LEKARZY | 27 listopada 2019

Mający kłopoty ze zrujnowanymi stawami kolanowymi, po tym, gdy zobaczyli w Bardzo Poważnym Portalu artykuł „Koniec bólu kolan”, mogli otworzyć oczy ze zdumienia. Toć tu profesor gwarantuje odzyskanie sprawności w 28 dni. Czy faktycznie?

„Przełomowa metoda polskiego profesora natychmiast eliminuje ból i przywraca w 100% sprawne kolana w 28 dni (…). Już ponad 14 tys. użytkowników nowej metody natychmiast zlikwidowało ból i obrzęki oraz odzyskało pełną sprawność stawów kolanowych w 28 dni. W efekcie przestali truć się tabletkami, wydawać majątek na nieskuteczne maści i terapie oraz stać w kolejkach do lekarzy i prosić się o jakąkolwiek pomoc. Nowa metoda w zaledwie 28 dni pozwoliła wrócić do pełnej sprawności nawet tym, którzy przez ciężkie zwyrodnienia, stany zapalne, kontuzje, urazy i bóle kolan nie mieli już nadziei na to, że będą normalnie chodzić. Jak to możliwe?” - pyta autor tekstu zachwalającego Knee Active Plus, magnetyczną opaskę.

Ekspert, czyli tak zwany profesor
Można byłoby zapytać się: jak to możliwe, że ludziom można wciskać tzw. ciemnotę, a nie brakuje takich, którzy mają ją za prawdę i jeszcze za to płacą. Wynalazcą (konstruktorem) tej cudownej opaski jest – czytamy w tekście – prof. Marek Pytlakowski. Znacie państwo lekarze i ratownicy takiego profesora? A może pomoże w ustaleniu kimże on jest, wujek Google. To googlamy, wpisując w okno wyszukiwarki frazę „prof. Marek Pytalakowski”.

Wynik: tylko dwie strony z linkami do szukanej frazy. I prawie wszędzie Google pokazuje tekst „Na kilku stronach sprzedażowych pojawia się nazwisko nominowanego do Nagrody Nobla niejakiego profesora Marka Pytlakowskiego. Prof. Marek Pytlakowski (nazywany na stronach sprzedażowych ekspertem ds. inżynierii biomedycznej) ponoć postanowił wyleczyć swoją matkę z postępującego zwyrodnienia stawów kolanowych i dzięki temu opracował cudowną metodę leczenia przewlekłego bólu, a także obrzęku, sztywności i trzeszczenia kolan oraz przywrócić pełną sprawność ruchową...”.

Jednym słowem profesor-malowany, albo jak kto woli: profesor-widmo.

Otumanić (para)naukowym opisem
W zachwalaczu opaski dla podkreślenia, że to nie jest byle jakiś tam profesor, napisano: „za swoje osiągnięcie otrzymał nominację do azjatyckiego odpowiednika Nagrody Nobla - Nagrody Konfucjusza”. O Konfucjuszu to wielu potencjalnych pacjentów-klientów prof. Pytlakowskiego słyszało, ale o Nagrodzie Konfucjusza?

Chyba sam autor tekstu-zachwalacza. Googlamy. Jest, ale chyba nie do takiej był ekspert nominowany. Istnieje bowiem POKOJOWA Nagroda Konfucjusza (nieprzyznawana już od 2017 r.). I nie należy sądzić, by pan Pytalakowski miał być konkurentem Fidela Castro, który taką nagrodę (statuetkę Konfucjusza i 15 tys. dolarów USA) dostał był w 2014 r.

To jedziemy dalej. Nie będziemy przytaczać medycznych opisów schorzeń, bo ortopedzi mogliby się zdenerwować. Klientom-pacjentom one jednak wzmacniają przekaz następującej treści: to ekspert, wie, o czym mówi, tak mądrze mówi, że nie wszystko rozumiem. I jeśli do tych prawie naukowych opisów doda się mocny materiał fotograficzny, to odbiorca może dać się przekonać i kupić cudownie skuteczną opaskę.

Raz biznesmen, raz inny tzw. profesor
I w tym miejscu jesteśmy przy czymś, co jest ważne w ogłupianiu ludzi i wmawianiu im, że w medycynie zasadniczo pracują durnie, ale na szczęście są tacy, którzy, jak tzw. profesor Pytlakowski, zadbają o ich zdrowie za niewielką cenę. Zdjęcia!

Można odnieść wrażenie, że autor, autorzy poddanego analizie tekstu mają jego czytelników za tzw. kretynów, którzy nie potrafią zweryfikować, z pomocą Internetu. Poddajemy analizie zdjęcia ilustrujące „Koniec bólu kolan”. Pierwsze, umieszczone tuż pod tzw. leadem, czyli zajawką informującą o treści artykułu, sugeruje, że tzw. profesor, to autorytet naukowy i nieobce są mu takież seminaria.

Zdjęcie to w nazwie ma „img1” (image, czyli obraz) i powtarza się wielokrotnie przy linkach prowadzących do sprzedaży różnych parafarmaceutyków. Publiczność jest ta sama, brodaty wykładowca również, i lustro w pięknej ramie (po lewej) również. Tylko różna jest treść wyświetlanej prezentacji. Czasem jest ona zamazana, czasem ostra jak żyletka.

To przechodzimy do zdjęcia samego tzw. profesora Pytlakowskiego. Nazwa pliku to „doctor” i wiele już mówi, może to faktycznie jest ten Pytlakowski? Sprawdzamy. I to zdjęcie w bazie darmowych fotek przedstawia... biznesmena! Ta fotka na stronie sprzedażowej innej... cudownej opaski na bolejące kolano, przedstawia innego przebierańca - „prof.” Marcina Trzepickiego!

To jedziemy dalej. Po lupę bierzemy fotkę tzw. profesora i jego matki. Już wiadomo, co z tych poszukiwań wyniknie. Google pokazał 4 strony z linkami do materiałów ilustrowanych tym zdjęciem.

Mamy jeszcze kilka zdjęć, ale już nie ma co ich analizować, bo wiadomo, jaki to przyniosłoby efekt.

Nie wierzcie komentarzom
Wspomnieć jeszcze należy o ostatnim elemencie reklamy robiącej ludziom, jak to się mówi, wodę z mózgu. To uwiarygadniające komentarze, pisane oczywiście przez szczęśliwych nabywców inkryminowanej cudowności. Zacytujmy jeden, w którym jego twórca stanowczo przesadził:

„@Anna odkąd się dowiedziałem o tej metodzie magnetycznej, to zacząłem stosować (jestem po ciężkiej kontuzji), pomogło mi więc sprezentowałem tacie, a ma 93 lata więc wiadomo ledwo łaził. A tak mu się poprawiło że założył mamy kapelusz i szlafrok i zaczął tańczyć :D Więc polecam też twojej mamie”.

A dlaczego mnie tacie? Dobrze, koniec szybkiego śledztwa. Ktoś spytać może, dlaczego poświęcamy tzw. profesorowi tyle uwagi? Przecież wiele jest takich reklam. Tak, wiele jest. Tylko...

Tylko jeśli w reklamie stwierdza się, że choroby można pozbyć się „bez niebezpiecznych operacji, drogich zabiegów, czekania w nieskończoność w kolejkach do specjalistów (którzy i tak bezradnie rozkładają ręce…) i bez łykania trującej chemii (szkodliwej dla Twojej wątroby, żołądka i nerek)… a w efekcie zaoszczędzić tysiące złotych”, to to już nie jest zachwalanie patelni, na której nic się nie przypali. TO JEST – podkreślmy wersalikami – JAWNE DZIAŁANIE NA SZKODĘ CHOREGO. Bo ten może odrzucić leki i założyć opaskę! A to może rodzić  pytanie o zasadność (nie tylko etyczną) emitowania takich reklam.

 

Wieści

Ostatnie wideo

Podziękowania

Wicemarszałek śląski z życzeniami dla pracujących w WPR

21 października 2019

Dyrekcja SP ZOZ MSWiA z życzeniami dla ratowników

21 października 2019

Od komendanta wojewódzkiego PSP w Katowicach

21 października 2019

Prezydent Zabrza pracownikom WPR

21 października 2019

Dyrektor Śląskiego OW NFZ życzy nam...

21 października 2019

Okolicznościowe życzenia od burmistrz Ogrodzieńca

21 października 2019

Życzenia na DRM od b. dyrektor WPR

21 października 2019