skala powiększenia 100% wielkość czcionki 100%
Start Aktualności Ten szpital powstał, bo takie były rekomendacje ekspertów

Ten szpital powstał, bo takie były rekomendacje ekspertów

WPR, DGP

SARS-COV-2/COVID-19 DLA RATOWNIKÓW DLA PACJENTÓW | 20 listopada 2020

Był w Warszawie Stadion Narodowy, znaczy się nadal jest, ale teraz to tymczasowy Szpital Narodowy. Z jego strony internetowej lecą w przestrzeń apele i anonsy do medyków o podjęcie pracy. „Szukamy ludzi z pasją, zaangażowanych i pełnych entuzjazmu”. Komunikat w klasycznym języku HR. Ale do akcji powinni jeszcze wkroczyć eksperci od PR. Bo Szpital Narodowy dobrego pijaru nie ma.

Pół tysiąca łóżek - docelowlo może być ich 1,2 tys. ( wszystkie z możliwością prowadzenia wentylacji mechanicznej) i 26 respiratorowych, 10 łóżek OIT-owych i 16 łóżek pre-OIT. Średnio dziennie przyjmowanych jest tu 5-6 osób...

Tak mało, a tyle mają łóżek? Ktoś spyta i zacznie rzucać gromami. I połączy medycynę z polityką. A medycyna z polityką nie powinna się łączyć. Teoria swoje, a praktyka swoje. Nie było szpitala na Stadionie, było larum, że już dawno powinien być. Zaistniał, to nie brakuje krytycznych ocen, a że łóżka stare, że personel jest „podbierany” z innych szpitali, że kieruje się tu chorych, którzy powinni dochodzić do zdrowia w domach. Itd. itd.

Nikt nie lubi być krytykowanym, ale czasem niektórzy sami proszą się o krytykę, a krytykujący i odbiorcy nie są lekarzami, by realnie oceniać rzeczywistość. Bo jeśli słyszy komunikaty, że do Szpitala Narodowego pacjenci będą dowożeni specjalnymi... autobusami, to pytanie: „czy tak transportuje się ciężko chorych?”, jest jak najbardziej na miejscu.

To dla kogo jest przeznaczony najsłynniejszy w Polsce szpital? Jakie są kryteria przyjęcia do tej placówki? – zapytały Klara Klinger i Dominika Sikora („Dziennik Gazeta Prawna) Artura Zaczyńskiego, lekarza i dyrektor szpitala tymczasowego na stadionie PGE Narodowy.

Po pierwsze, chory musi mieć potwierdzone wiarygodnym testem zakażenie wirusem SARS-CoV-2. Osób z niepotwierdzonym zakażeniem nie przyjmujemy, bo byłoby to nieodpowiedzialne. Po drugie, przyjmujemy pacjentów ze stwierdzonym zapaleniem płuc, którzy mają zmiany w płucach o cechach choroby COVID-19 poświadczone badaniem rentgenowskim bądź tomografią komputerową. Po trzecie, pacjent nie może mieć innych ostrych stanów klinicznych wymagających konsultacji specjalistycznych – np. z kardiologami, neurologami czy gastroenterologami, bo oni na terenie szpitala tymczasowego nie pracują. Tych kierujemy na Wołoską. Po czwarte, przyjmujemy pacjentów niewymagających zabiegów diagnostyczno-leczniczych i operacyjnych. W tej lecznicy nie ma możliwości np. operowania pęcherzyka żółciowego czy wyrostka albo leczenia interwencyjnego zawału serca czy udaru mózgu. Tych również kierujemy na Wołoską – odpowiada dyrektor Zaczyński.

Dziennikarki drążą temat dalej. Przypierają do muru rozmówcę pytaniem: czyli do państwa trafia pacjent stabilny, bez chorób współistniejących, oddychający samodzielnie, którego stan się poprawia, a zatem nie potrzebuje wsparcia?

– Niekoniecznie. 50 proc. pacjentów trafia do nas z izb przyjęć i szpitalnych oddziałów ratunkowych. Mają określone przepływy tlenu, zapalenie płuc i choroby współistniejące, np. nadciśnienie wyrównane, cukrzycę wyrównaną, ale nie mają zaostrzenia tych schorzeń – wyjaśnia dyrektor Szpitala Narodowego. – To bardzo ważne. Zachowujmy się odpowiedzialnie. Nie jest rolą szpitala tymczasowego przyjęcie chorego w śpiączce cukrzycowej, skoro szpital regularny może mu zapewnić opiekę na oddziale interny. W zakresie objawów COVID-19 jesteśmy przygotowani na leczenie znakomitej większości zakażonych SARS-CoV-2.

– Na jaką więc opiekę może liczyć pacjent? – dociekają dziennikarki.

– Szpital tymczasowy działa w stałej dyżurowej obsadzie lekarskiej. Nie jest tak, że rano pracuje wielu lekarzy, którzy idą na obchód. Cały czas są to zespoły dyżurne. Stąd też może niezrozumienie idei szpitala tymczasowego. My nie jesteśmy regularną placówką, gdzie jest ordynator i cały zespół specjalistów, którzy do godz. 15 pracują, a potem na dyżurze zostają dwie osoby. Tutaj jest ordynator i zespół dyżurny, który się zmienia co trzy godziny, bo dłużej nie da się pracować w kombinezonach i maskach. W ciągu 24 godzin mamy osiem zmian zespołów...

 

Całą rozmowę („Niczego nie zabraliśmy innym placówkom”) można przeczytać w tym miejscu.

 

czytaj też:

Wieści

Ostatnie wideo

Podziękowania

POBIERZ poradnik ćwiczeń dla pocovidowców i WYDRUKUJ

10 listopada 2020

Od Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Katowicach

3 listopada 2020

Z okazji DRM od Komendy Wojewódzkiej Policji

16 października 2020

Strażacy ratownikom z okazji DRM

15 października 2020

Prezydent Katowic z życzeniami dla ratowników

15 października 2020

Życzenia na DRM od wiceministra zdrowia

15 października 2020

Z Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa życzenia na DRM

15 października 2020