Start Aktualności Pracownicy medyczni oczekują bezpieczeństwa swojej pracy

Pracownicy medyczni oczekują bezpieczeństwa swojej pracy

NEWSERIA BIZNES, WPR

SARS-COV-2/COVID-19 DLA RATOWNIKÓW DLA PACJENTÓW | 15 czerwca 2020

Fot.: WPR

Personel medyczny jest nawet 40-krotnie bardziej narażony na konsekwencje wynikające z zakażenia koronawirusem niż pozostali obywatele...

Z powodu zakażenia SARS-CoV-2 w Polsce zmarły cztery pielęgniarki i ratownik medyczny, a zakażonych zostało ponad 2,4 tys. członków personelu medycznego. W tym: 660 lekarzy i 1659 pielęgniarek oraz 85 położnych, a 428 osób było hospitalizowanych lub w trakcie kwarantanny. Jeden z hejtowanych lekarzy nie wytrzymał nagonki. Popełnił samobójstwo.

– Jako lekarze nie oczekujemy oklasków, pielęgniarki też nie. Znamy swój zawód, wykonujemy go z pasją i wiemy, jak się zachować. Jednak jako środowisko medyczne potrzebujemy konkretnych działań rządzących, polegających na wsparciu moralnym, ale przede wszystkim działań prawnych, które by gwarantowały bezpieczne wykonywanie zawodu. Bezpieczeństwo lekarza i pielęgniarki to bezpieczeństwo naszych pacjentów – podkreśla prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Personel medyczny
to 10 proc. chorujących na koronawirusa. Statystyki są jednak niepełne, ponieważ nie uwzględniają zakażeń wśród ratowników medycznych czy diagnostów laboratoryjnych.

Nie tylko lekarze, ale też cały personel medyczny jest nawet 40-krotnie bardziej narażony na konsekwencje wynikające z zakażenia koronawirusem niż pozostali obywatele – mówi prof. Andrzej Matyja.

Pracownicy służby zdrowia są również szczególnie narażeni na psychologiczne skutki pandemii SARS-CoV-2 – co podkreśla też w swoim ostatnim raporcie ONZ („COVID-19 and the Need for Action on Mental Health”). Według danych przytaczanych przez Medicover 35 proc. z nich odczuwa wręcz traumatyczny stres, 15 proc. cierpi na depresję, a 12 proc. odczuwa silny niepokój związany z aktualną sytuacją. Ich położenie jest szczególnie trudne, bo obok obciążającej pracy i niedostatecznego wsparcia muszą mierzyć się z lękiem przed zakażeniem, a często także z ostracyzmem albo wręcz agresją sąsiadów i pacjentów, powodowaną lękiem przed zakażeniem. Jej przejawem były zdewastowane samochody czy obraźliwe wiadomości zostawiane medykom na klatkach schodowych.

– W każdym okresie zagrożenia czy wojny – a pandemia poniekąd przypomina stan wojny – my się wszyscy solidaryzujemy, łączymy, jesteśmy odpowiedzialni. Ale po pewnym czasie zaczynamy szukać ofiar i niestety teraz – co mówię z przykrością – tą ofiarą stało się środowisko medyczne – mówi prof. Andrzej Matyja.

Lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, diagności, laboranci, salowe i salowi oraz pozostały personel pomocniczy i techniczny stanowią pierwszy front w walce z pandemią koronawirusa. Ich praca – wcześniej dość nisko lokowana w rankingu społecznego szacunku – teraz urasta do rangi służby publicznej i jest utożsamiana wręcz z heroizmem.

– Nagle okazało się, że możemy przetrwać krótki czas, gdy przedstawiciele zawodów kreatywnych zostaną w domu. Ludzie, którzy organizowali spotkania, tworzyli siatki kontaktów i myśleli, że bez nich nie da się kontynuować życia na świecie – zostali w domach wystraszeni, co z nimi będzie. Pewne sprawy mogły zaczekać. Zobaczyliśmy natomiast pracę ekspedientek, aptekarzy, pracę osób, które są na pierwszej linii, bez których życie nie może toczyć się nawet przez jeden dzień. I zaczęliśmy inaczej patrzeć na ich pracę i pracę w ogóle. W szczególny sposób skoncentrowało się to właśnie na pracy medyków, lekarek i lekarzy, pielęgniarzy i pielęgniarek. Nagle się okazało, że ta ochrona zdrowia znowu stała się służbą, bo trzeba było coś poświęcić, także osobiście. I już się nie da ukryć, że to jednak jest służba publiczna – mówi prof. Paweł Kowal.

Pandemia SARS-CoV-2
pokazała, jak duże znaczenie dla ludzkiego zdrowia i bezpieczeństwa publicznego ma praca personelu medycznego. Zapewne nie po raz ostatni, bo eksperci są zgodni, że epidemie chorób zakaźnych będą jednym z głównych problemów nowoczesnego świata. Dlatego potrzebna jest zmiana postrzegania systemu ochrony zdrowia zarówno przez rządy, jak i społeczeństwo. Sami medycy – pracujący na co dzień w ciężkich warunkach – potrzebują gestów wsparcia, żeby przetrwać spiralę niepokoju i napięcia, które towarzyszą w ich pracy.

– Medycy przede wszystkim chcieliby, żeby ich nie atakowano, a jeśli ktoś zaatakuje niesłusznie – to żeby przeprosił. Po drugie, miłym gestem byłoby dostać dyplom czy odznaczenie, ale to powinno być oczywiste i nie ma co nad tym dyskutować. W przypadku medyków ekspozycja na zakażenie wirusem była znacznie większa, niż kiedy my szliśmy do sklepu po kawałek sera czy bułkę. Za to i za ich bezprzykładne poświęcenie chorym powinny być gratyfikacje finansowe, np. zwiększony wymiar podstawy do emerytury, być może dwukrotność pensji na czas pandemii SARS-CoV-2. Pani salowej, która ryzykowała zdrowiem i życiem swoim i swoich bliskich, fajnie dać dyplom, ale przydałoby się też parę groszy jako gest pokazujący, że doceniamy ich pracę. A praca łączy się z płacą – mówi Anna Jasińska, rzeczniczka Medycznej Racji Stanu.

Medycy oczekują dziś
przede wszystkim bezpieczeństwa wykonywania swojego zawodu – przejawiającego się m.in. we współpracy i dobrej komunikacji z pacjentami, odpowiednich rozwiązaniach prawnych czy dostępności środków ochronnych.

– Źle się stało, że w mediach rozeszła się nazwa: środki ochrony osobistej. To wcale nie są środki ochrony osobistej, to nie jest luksus dla medyka czy lekarza. To jest bezpieczeństwo naszych pacjentów – podkreśla prof. Andrzej Matyja. – My jako grupa zawodowa nie chcemy być uprzywilejowani. Chcielibyśmy tylko być szanowani i mieć bezpieczeństwo prawne. Bardziej niż wsparcia finansowego chcielibyśmy moralnego i gwarantującego nam bezpieczne wykonywanie zawodu. To jest podstawa funkcjonowania ochrony zdrowia.

– Proszę zauważyć, jak często złym spojrzeniem oplatamy matkę dwójki dzieci czy ciężarną, która staje w aptece i chce skorzystać z przysługującego jej prawa pierwszeństwa. Medykom raczej nie zależy dziś na tym, żeby mieć pierwsze miejsce w kolejce do apteki czy po jajka. Podkreślają najbardziej, abyśmy wszyscy byli rozsądni i nie rozsiewali zagrożenia. Oni chcieliby wiedzieć, że myjemy ręce, i mieć dostęp do środków ochronnych. Najbardziej oczekują bezpieczeństwa swojej pracy – dodaje Anna Jasińska.

Medyków walczących na pierwszej linii frontu z koronawirusem można dziś porównać do żołnierzy na pierwszej linii walk w masowej wojnie, w której wszyscy mogą zachorować i umrzeć. Dziś już nie wystarczą oklaski i śpiewanie na ich cześć na balkonach.

 

czytaj też:

Wieści

Ostatnie wideo

Podziękowania

Podziękowania od Zgromadzenia Sióstr Św. Elżbiety. Dziękujemy.

14 lipca 2020

Dostaliśmy taki list od śląskich strażaków

11 maja 2020

Wicemarszałek śląski z życzeniami dla pracujących w WPR

21 października 2019

Dyrekcja SP ZOZ MSWiA z życzeniami dla ratowników

21 października 2019

Od komendanta wojewódzkiego PSP w Katowicach

21 października 2019

Prezydent Zabrza pracownikom WPR

21 października 2019

Dyrektor Śląskiego OW NFZ życzy nam...

21 października 2019