Start Kategoria SARS-CoV-2/COVID-19

SARS-CoV-2/COVID-19

Można załamać się się przez tę pandemię, lekko nie będzie

Fot.:pixabay.com

Na zdjęciu: przestraszony mężyczyna.

Jak oceniasz swoją kondycję psychiczną w czasie zarazy SARS-CoV-2/COVID-19? Czy jesteś wśród 70 proc. Polaków zmagających się z negatywnymi skutkami pandemii, a 46 proc. odczuwających obciążenie psychiczne przynajmniej raz w tygodniu? Tak wynika z badania „Kondycja psychiczna Polaków”. Specjaliści alarmują, że jedną z długotrwałych konsekwencji pandemii będzie pogorszenie zdrowia psychicznego Polaków, a najbardziej odczują to osoby starsze i samotne. Wydaje się, że jest to tzw. wołanie na puszczy.

Przy okazji wyjaśnijmy, że nie chodzi o puszczę jako las, ale, jak to było w staropolskim, o pustynię. Związek frazeologiczny, który pokazuje, że głos rozsądku, trwogi itp. nie jest przez nikogo słyszany. Wracając to tematu:

– Liczba osób w potrzebie jest tak duża, że nasza społeczność może w końcu zaakceptować fakt, że pójście do psychiatry nie jest niczym złym – prognozuje psycholog Krzysztof Tokarski, wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku. – Kiedy pandemia się skończy, będziemy musieli wyjść z traumy spowodowanej sytuacją z ostatniego roku: codziennymi lękami, niepewnością, konfliktami, które narastały między ludźmi w rodzinach i związkach. Konflikty będą skutkowały rozwodami, rozpadem rodzin, zerwaniem związków, więzi zawodowych i kłopotami w pracy. Z tym będziemy się musieli mierzyć jako psychologowie przez najbliższe lata.

Czarna rysuje się przyszłość przed nami, jeśli rację ma psycholog.

Z badania „Kondycja psychiczna Polaków” wynika, że w 2020 roku ponad 70 proc. badanych odczuwało w swoich nastrojach negatywne skutki pandemii COVID-19. Respondenci przyznają, że odczuwali lęk i niepokój (36 proc.), strach, a nawet przerażenie (31 proc.), smutek i przygnębienie (16 proc.) w odniesieniu do sytuacji związanej z koronawirusem.

Problem pogorszenia zdrowia psychicznego Polaków pokazuje także raport „Bezpieczeństwo pracy w Polsce 2020. Wpływ pandemii koronawirusa na polski rynek pracy” opublikowany przez Koalicję Bezpieczni w Pracy. Według statystyk prawie trzech na czerech badanych zaczęło doświadczać różnych schorzeń od czasu wybuchu pandemii. Co trzeci badany wspomina o uczuciu lęku i niepokoju. U 31 proc. pracowników pojawiły się zaburzenia nastroju, a co czwarty badany zadeklarował, że zaczął doświadczać zaburzeń snu, bólu głowy lub pleców bądź kręgosłupa. Podobnie jest także w innych krajach. Z ankiety Międzynarodowego Czerwonego Krzyża wynika, że ponad połowa społeczeństwa w siedmiu badanych krajach (Kolumbia, Liban, RPA, Szwajcaria, Ukraina, Filipiny i Wielka Brytania) odczuwa negatywne skutki pandemii dla ich zdrowia psychicznego.

– Co nas nie zabije, to nas wzmocni, takie panuje powszechne przekonanie, ale jest ono mitem. Uodparnianie się na stresy i lęki jest okupione bardzo wysokim kosztem psychologicznym – prostuje gdański psycholog.

Tym bardziej, że świadomość społeczna o zdrowiu psychicznym jest bardzo niska, co może prowadzić do wykluczenia społecznego pewnych grup. Wprawdzie 40 proc. Polaków deklaruje, że gdyby obciążenie psychiczne zdarzało się częściej niż raz w tygodniu, udaliby się do psychologa lub psychiatry, jednak osoby zmagające się z zaburzeniami często nie są tego świadome lub wstydzą się skorzystać z pomocy. Lepiej z pomocą lekarza dojść do siebie w ciągu kilku miesięcy, niż próbować sobie radzić z nerwicami i depresją samodzielnie przez znacznie dłuższy czas

 

Kobieto, nie bój się tylko covida, bój się także raka!

Fot.:pixabay.com

Na zdjęciu: nowoczesny mammograf.

Lekarze alarmują: ze strachu przed zakażeniem koronawiursem i zachorowaniem na COVID-19 coraz mniej kobiet zgłasza się na badania mammograficzne i cytologiczne. Zdaniem aktorek, Anny Iberszer i Darii Widawskiej, obawa przed koronawirusem nie powinna być powodem rezygnacji z profilaktyki. Regularnie wykonywane badania pozwalają bowiem wykryć chorobę onkologiczną we wczesnym stadium rozwoju, kiedy istnieje największa szansa na podjęcie skutecznego leczenia.

W obawie przed zakażeniem koronawirusem pacjenci unikają wizyt u lekarza, a efekt zaniedbań jest taki, że do poradni onkologicznych zgłasza się coraz więcej osób z zaawansowanym stadium choroby i często nie ma już dla nich żadnego ratunku. W Polsce z powodu schorzeń nowotworowych rocznie umiera 100 tys. osób. Onkolodzy biją więc na alarm: jeśli pacjenci nie wrócą do lekarzy, nie będą się diagnozować i nie będą korzystać z profilaktyki, rak będzie zbierał coraz większe żniwo. Do tego apelu przyłączają się aktorki: Daria Widawska i Anna Iberszer.

Bójcie się raka!
– Z jednej strony rozumiem to, że coraz mniej kobiet zgłasza się na badania, bo obawiają się zarażenia COVID-em, ale jednak schorzenie onkologiczne jest równie ważne, jeżeli nie ważniejsze. Z tego, co wiem, umieralność na raka jest zdecydowanie wyższa niż na COVID-19, w związku z tym wydaje mi się, że powinnyśmy się badać, jeżeli zauważymy jakąkolwiek zmianę w swoim organizmie albo że się gorzej czujemy, bo to czasami też jest taka oznaka. Trzeba pamiętać, że sytuacja zagrożenia onkologicznego jest również bardzo, bardzo niebezpieczna – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Daria Widawska.

– Strach przed zakażeniem koronawirusem jest większy niż strach przed jakimkolwiek innym schorzeniem. W tym strachu nie robimy podstawowych badań, które kiedyś robiliśmy, i nie zwracamy uwagi na zmiany, które mogą być spowodowane jakąkolwiek inną dolegliwością czy ciężką chorobą. Niemniej ja wszystkie swoje koleżanki zachęcam, żeby jednak nie zaprzestawały badań, dlatego że pandemia, miejmy nadzieję, przejdzie, a problem raka piersi pozostaje. Oczywiście łatwo mówić, ale bardzo często jest to trudne do wykonania, bo w tej chwili mamy utrudniony dostęp do szpitali, do placówek medycznych, gdzie takie badanie można wykonać – podkreśla Anna Iberszer.

Kontroluj zdrowie
Pierwszy lockdown na wiele miesięcy sparaliżował służbę zdrowia, programy profilaktyczne zostały wstrzymane, a mammobusy nie wyjeżdżały w teren. Po przerwie profilaktyka powróciła. Wszystko odbywa się z zastosowaniem środków ostrożności, sprzęt używany do badania jest każdorazowo dezynfekowany, a personel przeszedł odpowiednie szkolenia. Badania mammograficzne czy też cytologiczne są więc nie tylko konieczne, ale także bezpieczne.

– Chyba bardziej bałabym się raka niż koronawirusa, ponieważ miałam z tym styczność w swojej rodzinie, wiem, z czym to się wiąże, wiem, jakie są konsekwencje – mojej mamy nie ma wśród nas. Trudno mi ważyć, co jest groźniejsze i nie chciałabym tu występować w roli eksperta, natomiast generalnie dbałość o swoje zdrowie jest naszym nadrzędnym obowiązkiem. Nie chciałabym narazić swoich dzieci, swojego męża i całej mojej rodziny na to, aby zmagali się z moją chorobą, jeżeli byłaby to choroba onkologiczna. W związku z tym badałabym się, bo nie jest tak, że każdy, który idzie się zbadać pod kątem onkologicznym, od razu będzie zarażony koronawirusem. Natomiast jakakolwiek zmiana, jakiekolwiek odstępstwo od normy powinno być natychmiast diagnozowane – mówi Daria Widawska.

Niezależnie od sytuacji warto mieć kontrolę nad swoim zdrowiem. Dlatego też Anna Iberszer zachęca kobiety do samobadania piersi. Powinno się je wykonywać raz w miesiącu, najlepiej między szóstym a dziewiątym dniem cyklu.

– Małe zmiany zostaną wykryte przez mammografię czy przez USG piersi, natomiast większe zmiany, ale na tyle małe, że da się jeszcze je opanować, możemy właśnie same odkryć, dotykając swoje piersi i badając je w zaciszu domowym, czy to na kwarantannie, czy w strachu przed wyjściem z domu, ale to możemy zrobić dla siebie. Okoliczności są takie, a nie inne, ale trzeba żyć. Trzeba wziąć oddech, myśleć pozytywnie i robić wszystkie te badania, które możemy zrobić sami w domu, i wszystkie te, które jeszcze do tej pory nam służba zdrowia umożliwia – mówi aktorka.

Wcześniej znaczy lepiej
Diagnoza choroby nowotworowej we wczesnym stadium, kiedy zmiany są niewielkie, daje prawie 100-procentową szansę na wyleczenie.

– Każdą kobietę namawiam do badań w ten sam sposób. Bo nasz brak zadbania o siebie sprawia, że kiedy odkryjemy jakąś zmianę miesiąc czy dwa miesiące za późno, to wtedy mamy gorzką refleksję – zauważa Anna Iberszer. – Za każdym razem, jak czytam o osobach, które zachorowały na raka piersi czy w ogóle na jakąkolwiek chorobę, to pierwsze, co one mówią, to: dlaczego ja byłam taka głupia, dlaczego wcześniej paliłam papierosy, dlaczego wcześniej się nie badałam, dlaczego nie korzystałam z życia?.

 

Bezpłatne szkolenie CBRNE - 5 pkt. edukacyjnych - 09.02.2021

CBRNE - chemical, biological, radiological, and nuclear...

Zapraszamy na bezpłatne szkolenie dla naszych pracowników z tematyki zagrożeń chemicznych, biologicznych i radiacyjnych.

Celem szkolenia jest przygotowanie słuchaczy do wykonywania czynności ratowniczych w sytuacji zagrożenia czynnikami o charakterze chemicznym, biologicznym, radiologicznym, nuklearnym oraz materiałami wybuchowymi (CBRNE - chemical, biological, radiological, and nuclear)

Zajęcia będą prowadzone przez ratownika medycznego/strażaka zajmującego się tematyką zagrożeń chemicznych i biologicznych. 

Szkolenie ma za zadanie zaznajomić personel medyczny z tematyką CBRN(E) czyli zagrożeniami chemicznymi, biologicznymi, radiacyjnymi, nuklearnymi i wybuchowymi.
Na szkoleniu będą omawiane takie zagadnienia jak:
• taktyka działań ratowniczych;
• działania w strefie zagrożenia, strefie względnie bezpiecznej oraz w strefie ewakuacji;
• rozpoznanie substancji niebezpiecznej;
• technika dokonywania pomiarów za pomocą detektora tlenku węgla;
• środki ochrony indywidualnej;
• dekontaminacja;
• charakterystyka czynników chemicznych, biologicznych, radiacyjnych, nuklearnych i wybuchowych;
• postępowanie ratownicze w stanach nagłych spowodowanych zagrożeniami CBRN(E);
• prawidłowe ubieranie i rozbieranie środków ochrony indywidualnej;
• symulacja zdarzenia z udziałem substancji niebezpiecznej.

W programie zajęć także:
• ćwiczenie ubierania i rozbierania się ze środków ochrony indywidualnej (kombinezon ochronny oraz maska pełnotwarzowa z filtropochłaniaczem),
• ćwiczenia dotyczące dekontaminacji,
• ćwiczenia dotyczące udzielania pomocy osobie poszkodowanej w strefie zagrożenia, uczestnicy ćwiczą zabezpieczeni w środki ochrony indywidualnej.

Szkolenie kierowane jest do lekarzy systemu, ratowników medycznych, pielęgniarek systemu oraz dla dyspozytorów medycznych. 

Ratownikom medycznym za udział w zajęciach przysługuje 5 pkt. edukacyjnych na podstawie rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie doskonalenia zawodowego ratowników medycznych z 13 grudnia 2019 r. (poz. 2464). Po szkoleniu będą wystawiane zaświadczenia potwierdzające udział w szkoleniu organizowanym przez pracodawcę.

Uwaga: Liczba miejsc jest ograniczona!

A oto podstawowe dane polecanych zajęć:
• termin: 09 luty 2021 rok,
• godziny zajęć: 8:30 - 12:30,
• zgłoszenia: wypełnienie formularza zgłoszeniowego,
• punkty edukacyjne dla ratowników medycznych: 5 punkty,
• maksymalna liczba osób uczestniczących w zajęciach: 15 osób

Miejsce kursu: Szkoła Ratownictwa Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, Katowice ul. Tysiąclecia 88A.

Uwaga: Dla naszych pracowników warsztaty są bezpłatne. Koszt dla osób nie związnych z WPR w Katowicach to 60zł

Więcej informacji udziela: SZKOŁA RATOWNICTWA, ul. Powstańców 52, 40-024 Katowice, telefon: 32 609 31 57, mail: szkolaratownictwa@wpr.pl. Biuro jest czynne w godzinach 7:00-15:00.

 

CBRN
lub zmień na
KURS:
Kurs CBRN
CZAS TRWANIA KURSU:
2021-02-09
08:30 do 12:30
Unikalny identyfikator rejestracji: 479521356600a69d8558170.18120164

Ludzie boją się covida i boją się... szczepionek przeciw C-19

Fot.:KPRM

Na zdjęciu: ekran z założeniami Narodowego Programu Szczepień przeciw COVID-19.

Obserwując w ostatnich tygodniach media można odnieść wrażenie, że jest popyt na szczepionki przeciw COVID-19, tylko podaż (z różnych przyczyn) jest ograniczona. Bliższe prawdy jest to drugie.

W tym roku nie przeprowadzono jeszcze reprezentatywnych badań opinii społecznej o nastawieniu obywateli RP do szczepień antycovidowych. Ostatnie takie badania przeprowadzono w grudniu (Warszawski Uniwersytet Medyczny oraz ARC Rynek i Opinia).

Wynika, że tylko 17 proc. Polaków oświadczyło, że zamierza się zaszczepić na COVID-19 tak szybko, jak to będzie możliwe, a 23 proc. dopiero po jakimś czasie.

Zbliżone opinie społeczeństwo wyrażało w czerwcu.

Wówczas 38 proc. ankietowanych stwierdziło, że w ogóle nie zamierza się szczepić, a co piąty nie miała zdania na ten temat. Dużo bardziej sceptyczne wobec szczepień są kobiety – tylko 11 proc. z nich chce się zaszczepić w pierwszym możliwym terminie, a 45 proc. nie zamierza się szczepić w ogóle.

W przypadku mężczyzn odsetek chętnych, którzy chcą skorzystać ze szczepienia możliwie szybko, jest znacznie wyższy, bo wynosi 24 proc., a 32 proc. ankietowanych panów deklaruje, że nie podda się szczepieniu.

Skąd taki sceptycyzm? Eksperci uważają, że może być on efektem fake-newsowych publikacji o NOP-ach (niepożądanych odczynach poszczepiennych) zamieszczanych w internecie na temat możliwych powikłań poszczepiennych.

– Te informacje tumanią ludzi i przypominają okres średniowiecza. Nie możemy sobie na to pozwolić, bo to oznacza cofanie się ludzkości o 200–300 lat, jakby nie było dokonań naukowych, które są przecież powszechnie znanym zjawiskiem. Informacje na temat kodu czy materiału genetycznego, z którym rzekomo ma się łączyć koronawirus, to oczywiście bzdura – ocenia dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych, rzecznik Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

Podobnie ocenia informacje na temat różnych działań niepożądanych, chociażby działania przeciwko płodności.

– Są one rozpowszechniane przez przeciwników szczepień, którzy chcą na tym zbić kapitał. To nie powinno w ogóle mieć miejsca. Z jednej strony mamy bardzo ciężką chorobę, a z drugiej strony mamy narzędzie antycovidowe, którego się dramatycznie boimy. To nie ma sensu – kwituje w rozmowie z agencją Newseria Biznes dr Michał Sutkowski.

 

NRL chce włączenia chorych onkologicznie do etapu ZERO

Fot.:WPR

Na zdjęciu: przychodnia dla pacjentów chorych onkologicznie.

Chodzi oczywiście o priorytetowe szczpienia przeciw COVID-19. I dlatego prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o pilną modyfikację przepisów rozporządzenia z 14 stycznia 2021 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

W piśmie do prezesa Rady Ministrów prezes Naczelnej Rady Lekarskiej podkreśla, że należy bezwzględnie umożliwić szczepienie chorych onkologicznie, w szczególności pacjentów z chorobami układu limfatycznego i krwiotwórczego, w ramach etapu 0 Narodowego Programu Szczepień.

Ich stan zdrowia oraz dynamika rozwoju choroby wymagają, aby mogli skorzystać ze szczepień przeciwko COVID-19 w najbliższym możliwym terminie – podkreśla prof. Matyja.

Jego zdaniem, z podobnych względów, należy umożliwić lekarzowi wnioskowanie o zaszczepienie leczonego pacjenta poza kolejnością, określoną w poszczególnych etapach Programu, w sytuacjach, gdy znajduje to uzasadnienie stanem zdrowia pacjenta wynikającym dokumentacji medycznej.

 

 

By potem było więcej szczepionek, to teraz musi ich być... mniej

Fot.:pixabay.com

Na zdjęciu: strzykawka w dłoni.

Gdy Pfizer/BioNTech wróci do wcześniejszego harmonogramu dostaw szczepionki Comiranty, to wtedy będzie ustalony harmonogram dystrybucji szczepionki na najbliższe tygodnie – poinformował Michał Kuczmierowski, prezes Agencja Rezerw Materiałowych. Zmniejszone dostawy wynikają ze zmian technologicznych przeprowadzanych w europejskiej fabryce amerykańskiego koncernu.

W piątek (15 stycznia) Pfizer i BioNTech zakomunikowały, że opracowały plan, który pozwoli na zwiększenie mocy produkcyjnych w Europie. By jednak to osiągnąć, konieczne zmiany w procesów produkcyjnych w zakładzie w Puurs w Belgii. To z kolei wiąże się z tymczasowym zmniejszeniem liczby dawek dostarczanych w tygodniu od 18 do 24 stycznia. Dzień później mają rozpocząć się szczepienia seniorów 80+. Prezes ARM, ma nadzieję, że „Do tego czasu będziemy mieli potwierdzony nowy harmonogram dostaw. Na razie nie planujemy takich zmian”.

Koncern miał przekazać odpowiedź w piątek. W poniedziałek (z rana) jeszcze jej nie było, a ARM spodziewa się ją otrzymać „w każdej chwili”.

– To informacja, która pozwoli nam zaplanować szczepienia w najbliższych tygodniach – podkreśla prezes Kuczmierowski w wypowiedzi dla Polskiej Agencji Prasowej.

Wskutek zmian technologicznych wprowadzanych w belgijskiej fabryce producenta szczepionki Comiranty (jedynej, jak na razie, u nas dostępnej), w poniedziałek do Polski dotarło 180 tys. dawek.

To o ponad połowę mniej niż było wcześniej zaplanowane. ARM zapewnia, że są zabezpieczone szczepionki dla osób, które wkrótce mają przyjąć drugą dawkę Comiranty. Problem techniczne Pfizera skutkują tym, że trzeba było dokonać korekty w szczepieniach grupy zero. – Konkretnie tych osób z tej grupy, które dopiero mają dostać pierwszą dawkę. Mam nadzieję, że w tym tygodniu będziemy mieli informację o nowych dostawach i wtedy będziemy mogli przeplanować harmonogram szczepień tej grupy – wyjaśnia prezes Kuczmierowski.

W piątkowym komunikacie Pfizer/BioNTech zapowiedział, że chce wrócić do pierwotnego harmonogramu dostaw do UE od 25 stycznia, a dostawy zostaną zwiększone od 15 lutego. Szefowie resortów zdrowia Szwecji, Danii, Finlandii, Litwy, Łotwy i Estonii wydali specjalne oświadczenia, w których zaistniałą sytuację oceniają jako „nie do przyjęcia”, „godnym pożałowania zaskoczeniem” i „zagrożeniem dla wiarygodności programu szczepień”. Z tym ostatnim stwierdzeniem, nieco wyrażonym przesadnie, można polemizować. Nie podlega dyskusji to, że jeśli dostawy są mniejsze, to i mniej ludzi z nich skorzysta.

 

Ogólnopolskie badania wykaże, ilu z nas przechorowało C-19

Agencja Badań Medycznych we współpracy z Narodowym Instytutem Zdrowia Publicznego – PZH na zlecenie ministra zdrowia uruchamia „Ogólnopolskie Badanie Sero-epidemiologiczne COVID-19: OBSER-CO”. Mają one ocenić skalę rzeczywistego rozpowszechnienie wirusa SARS-CoV-2 w Polsce.

Dotychczasowe badania pokazują, że COVID-19 w około 20-30 proc. przypadków przebiega bezobjawowo, co sprawia, że ocena sytuacji epidemiologicznej występowania zachorowań/zakażeń wirusem SARS-CoV-2 w Polsce tylko na podstawie zarejestrowanych przypadków jest ograniczona i nie odzwierciedla w pełni rzeczywistego stanu rozpowszechnienia wirusa w populacji.

Jaki jest rzeczywisty odsetek populacji w Polsce, który już przebył infekcję SARS-CoV-2 i ma odporność przeciwko tej chorobie?

Na to pytanie mają odpowiedzieć szeroko zakrojone badania. Projekt zakłada przeprowadzenie badań seroepidemiologicznych, polegających na wykonaniu w badanej grupie testu z krwi w kierunku przeciwciał przeciwko SARS-CoV-2.

Dzięki porównaniu odsetka osób, u których wykrywa się przeciwciała ze wskaźnikiem liczby zarejestrowanych przypadków zakażeń w odniesieniu do populacji (zapadalność skumulowana) będzie możliwe określenie liczby nierozpoznanych zakażeń. W większości krajów/regionów, w których wykonano takie badania, szacowny odsetek nierozpoznanych zakażeń waha się nawet od 95 do prawie 99 proc.

Oszacowanie prawdziwego odsetka zakażeń SARS-CoV-2 w populacji pozwali epidemiologom lepiej modelować przebieg epidemii. Duży odsetek uodpornionych spowalnia szerzenie się wirusa, a zatem umożliwia większą kontrolę nad epidemią, a co za tym idzie podejmowanie ważnych postanowień organizacyjnych i luzowanie restrykcji. Bez tej informacji decyzje o ewentualnych obostrzeniach muszą być podejmowane w oparciu o bardziej pesymistyczne prognozy.

Badanie OBSER-CO będzie realizowanie w trzech turach.

W dwóch pierwszych turach (marzec i lipiec 2021) przebadanych zostanie po 11850 osób z wszystkich województw i grup wieku, w trzeciej (grudzień 2021 / styczeń 2022) - 6300 osób powyżej 60. roku życia.

W ankiecie towarzyszącej badaniu krwi zbierane będą dane dotyczące m.in. informacji o poprzednim zachorowaniu lub kontakcie z osobą zakażoną, sposobu świadczenia pracy, stosowania się do zaleceń, czy udziału w imprezach i wydarzeniach publicznych. Badanie oceni również stan zaszczepienia w różnych grupach, między innymi w odniesieniu do grup zawodowych i innych czynników, uzupełniając tym samym rutynową sprawozdawczość dotyczącą szczepień.

Dane uzyskane w projekcie NIZP-PZH mogą dostarczyć dodatkowych informacji na temat utrzymywania się odporności po naturalnym zakażeniu SARS-CoV-2, najczęściej występujących narażeń na zakażenie oraz na temat wytwarzania i utrzymywania się przeciwciał po szczepieniu. Uzyskane wyniki w rozkładzie terytorialnym oraz wg grup wieku i zawodu mogą również dostarczyć dodatkowych informacji służących modyfikacji rozpoznanych wcześniej priorytetowych grup populacji kwalifikowanych do szczepienia. 

Dyrektor Przedstawicielstwa KE w Polsce o szczepionkach

Fot.:Twitter

Na zdjęciu: dyrektor dr Marek Prawda.

Dostawy szczepionek do państw UE ruszą pełną parą w II kwartale. Wtedy może pojawić się problem z wydolnością systemu szczepień Komisja Europejska zakontraktowała do tej pory w sumie 2,3 mld dawek szczepionek na COVID-19 od sześciu firm farmaceutycznych. Jeżeli rozmowy z dwoma kolejnymi zakończą się podpisaniem umów, ta liczba jeszcze wzrośnie.

– UE już w tej chwili ma dużo więcej dawek, niż sama potrzebuje – informuje dr Marek Prawda, dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce.

Dostawy mają ruszyć w pełni w II kwartale, ale niektóre kraje się niecierpliwią i prowadzą z producentami indywidualne rozmowy dotyczące zakupu dodatkowych szczepionek. Dr Prawda uważa, te negocjacje nie mogą w żaden sposób ograniczać wywiązywania się z dostaw w ramach unijnego programu.

Tymczasem indywidualne
negocjacje prowadziły m.in. Niemcy, które – według medialnych doniesień – miały rozmawiać z firmami BioNTech i Pfizer oraz CureVac w sprawie zakupu na własną rękę dodatkowych 50 mln szczepionek. Wzbudziło to duże kontrowersje na forum UE, ponieważ wcześniej wszystkie kraje zgodziły się, że nie będą samodzielnie negocjować z producentami, aby uniknąć rywalizacji o szczepionki.

– To, że prowadzone są rozmowy bilateralne, wynika z nerwowych reakcji w poszczególnych krajach. W Niemczech przetoczyła się debata typowa dla społeczeństwa bogatego, sytego i w związku z tym trochę niecierpliwego, że jak to możliwe, abyśmy w styczniu i lutym ciągle mieli do wykorzystania za mało szczepionek, skoro daliśmy na to najwięcej pieniędzy. Niemcy zapłaciły firmie BioNTech 375 mln euro, żeby mogła zwiększyć swoje zdolności wytwórcze. Rząd niemiecki jest oskarżany przez obywateli o nadmiar solidarności – relacjonuje dr Marek Prawda. – To jest typowe dla wszystkich nieracjonalnych debat w trudnych sytuacjach.

Komisja Europejska
zaznacza, że wszystkie 27 państw UE zobowiązało się – wiążąco prawnie – wyłącznie do wspólnych negocjacji i zakupów szczepionek. Dwustronne, indywidualne umowy państw UE z producentami mogą być zrealizowane tylko po uprzednim wywiązaniu się z umów wynegocjowanych z Brukselą w ramach wspólnego mechanizmu zakupów.

– Rozmowy bilateralne, prowadzone przez niektóre kraje z producentami, nie mogą w żaden sposób ograniczać wywiązywania się z dostaw obiecanych w ramach unijnego programu – podkreśla dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. – Przyjdzie czas, że być może państwa członkowskie będą uzupełniały swoje dostawy, ale w tej chwili UE zakontraktowała ok. 2,3 mld szczepionek, które częściowo już są, a częściowo będą do nas spływać w kolejnych tygodniach i miesiącach. W związku z tym UE ma już w tej chwili dużo więcej dawek, niż sama potrzebuje. Zresztą wąskim gardłem nie są zamówienia, dlatego rozmowy bilateralne rządów z producentami nie są rozwiązaniem.

Istotnym problemem
jest teraz konieczność zorganizowania całego procesu szczepień od strony logistycznej. Po zaaprobowaniu i dopuszczeniu kolejnych preparatów do użytku przez Europejską Agencję Leków trzeba będzie szybko rozprowadzić je po całej Europie i zorganizować punkty szczepień. Dlatego Komisja Europejska już w połowie października zleciła krajom członkowskim opracowanie krajowych strategii w tym zakresie.

Obecnie UE ma zakontraktowanych w sumie 2,3 mld dawek szczepionek od sześciu koncernów farmaceutycznych.

Dostawy mają ruszyć w pełni w II kwartale br., co potwierdziła komisarz do spraw zdrowia Stella Kyriakides (po odbywającym się w tym tygodniu spotkaniu ministrów zdrowia 27 krajów UE).

– UE już latem zdecydowała się rozmawiać z tymi producentami, których oferty wydawały się najlepsze i najbardziej prawdopodobne. Ale nikt nie wiedział, który z oferentów będzie pierwszy, a kto będzie potrzebował więcej czasu. Dziś już wiemy, że wszystkie konie, na które postawiła UE, szybko biegną do mety, niektóre już dobiegły, a inne zrobią to w najbliższych tygodniach, jak np. AstraZeneca, której szczepionka 29 stycznia ma zostać warunkowo dopuszczona w UE – mówi dr Marek Prawda.

Wspólny unijny program
zamówień to najbezpieczniejsze i najlepsze rozwiązanie, jakie UE mogła przyjąć. Co więcej, jest to pierwsze takie przedsięwzięcie w historii wspólnoty.

– Nigdy dotąd nie było tak, żebyśmy wspólnie uzgodnili portfolio towaru, który kupujemy, że będziemy w tej kwestii współpracować, wymieniać się informacjami i robić wszystko, żeby zwiększyć zdolności produkcyjne firm, a przede wszystkim, co trzeba podkreślić, żeby zapewnić równy i sprawiedliwy podział dla bogatych i biednych, małych i dużych. W wyniku tej decyzji o wspólnym zakupie wszyscy są w takiej samej sytuacji i nikt nie zostanie pozostawiony z tyłu – podkreśla dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce.

Pierwszą szczepionką
przeciw COVID-19 dopuszczoną do użytku w UE był preparat opracowany przez firmy Pfizer i BioNTech. 21 grudnia został zaaprobowany przez Komisję Europejską i trafił na rynek pod marką Comirnaty. Akcja szczepień w większości krajów UE ruszyła pod koniec grudnia. Początkowo KE zakontraktowała 300 mln dawek szczepionki Pfizera, ale w ubiegłym tygodniu poinformowała o wynegocjowaniu dodatkowych 300 mln, które będą dostarczane od II kwartału br.

Dopuszczony do użytku w UE został także preparat Moderny, zaaprobowany przez KE 6 stycznia. Unia ma zakontraktowane w sumie 160 mln dawek, które będą dostarczane w kolejnych miesiącach.

12 stycznia Europejska Agencja Leków otrzymała też wniosek o dopuszczenie do obrotu szczepionki firmy AstraZeneca (UE ma umowę na ponad 400 mln dawek). Zajmie się nim pod koniec stycznia, co oznacza, że dostawy ruszyłyby już w lutym. Wtedy planowane jest również dopuszczenie do użytku w UE czwartej szczepionki firmy Janssen Pharmaceutica, należącej do koncernu Johnson & Johnson, której dostawy ruszyłyby w kwietniu.

– UE zamówiła 400 mln dawek szczepionki Astra Zeneca i większa część z nich ma popłynąć do nas już w lutym. Jeżeli kolejny producent – CureVac, u którego zakupiliśmy 405 mln dawek – też będzie dostępny za kilkanaście tygodni, przy czym te szczepionki są już produkowane, nastąpi radykalne przyspieszenie. To znaczy, że od strony zamówień zrobiono wszystko, co można było zrobić – podkreśla Marek Prawda.

12 stycznia Komisja Europejska zakończyła także wstępne rozmowy z firmą Valneva dotyczące zakupu opracowanej przez nią szczepionki. Umowa ma objąć 30 mln dawek z opcją dokupienia dodatkowych 30 mln na późniejszym etapie.

 

Praca zdalna męczy bardziej niż wykonywana w biurze

Fot.:pixabay.com

Na zdjęciu: grafika symbolizująca pracę w systemie home office

Tak jest, jeśli wierzyć badaniom MultiSport Index 2020, a nie ma podstaw, by uważać je za niewiarygodne. Wynika z nich, że prawie 2/3 Polaków pracujących zdalnie w pandemii odczuwa negatywne skutki home office. Są to przede wszystkim stres, problemy ze zdrowym odżywianiem oraz spadek efektywności.

– Pandemia sprawiła, że przenieśliśmy pracę z biur do domów, a negatywne skutki tej zmiany potwierdza już 63 proc. zatrudnionych. Jednocześnie z badań opinii wynika, że prawie połowa Polaków odczuwa negatywne skutki przedłużającej się pandemii i okresu izolacji społecznej w postaci zwiększonego stresu. W najbliższej przyszłości może to być jeden z głównych powodów rosnącej absencji pracowniczej. Przed COVID-19 pojawiały się szacunki ZUS pokazujące dziesiątki tysięcy utraconych dni pracy rocznie, m.in. z powodu nadmiernego stresu i chorób. Jednym z wyzwań dla pracodawców po pandemii będzie wyhamowanie tego trendu – wyjaśniai agencji Newseria Biznes Bartosz Józefiak, członek zarządu Benefit Systems, realizatora badań MultiSport Index 2020.

W systemie home office, po polsku: pracy zdalnej wykonywanej w domu, pracuje w tej chwili ok. 40 proc. aktywnych zawodowo Polaków.

Osoby, które odczuwają negatywne skutki pracy w domu, wskazały, że najczęściej są to zbyt rzadkie kontakty z innymi ludźmi, zacieranie granic pomiędzy pracą i życiem prywatnym, zwiększony poziom stresu, problemy z żywieniem (np. nieregularne posiłki) czy spadek efektywności. Skutki pracy zdalnej są tym dotkliwsze, im więcej dni pracujemy poza biurem. W gronie pracowników, którzy na home office przebywają co najmniej trzy–cztery dni w tygodniu, negatywne konsekwencje odczuwa aż 74 proc.

– Wśród aktywnych fizycznie Polaków, którzy pracują zdalnie, aż 42 proc. wskazuje, że nie doświadcza takich trudności. Tymczasem wśród pracowników, którzy nie ćwiczą, taką odpowiedź deklaruje jedynie 29 proc. – mówi Mateusz Banaszkiewicz, psycholog zdrowia.

Według badania MultiSport Index 2020 aż 79 proc. aktywnych fizycznie Polaków deklaruje, że regularny ruch poprawia ich samopoczucie i efektywność w pracy. 4 na 10 pracowników w sporcie odnalazło też sposób na łagodzenie stresu związanego z pandemią COVID-19. W efekcie 3/4 nie zamierza rezygnować z aktywności fizycznej niezależnie od tego, jak rozwinie się sytuacja epidemiologiczna.

– Pandemia uświadomiła nam wszystkim, że profilaktyka zdrowotna jest jednym z najważniejszych elementów naszego życia. Nie ma tańszego i prostszego sposobu na zachowanie zdrowia niż aktywność fizyczna. Wierzę, że w najbliższych latach czeka nas boom na zdrowie i aktywność fizyczną. To trend, który na Zachodzie obserwujemy już od wielu lat – mówi Bartosz Józefiak.

Jak podkreśla, utrzymanie efektywności, zdrowia i motywacji pracowników jest w tej chwili jednym z największych wyzwań, z jakimi mierzą się firmy. Badanie MultiSport Index 2020 wskazuje, że ok. 60 proc. zatrudnionych oczekuje od swoich pracodawców większego wsparcia w zakresie zdrowego i aktywnego stylu życia. Jednocześnie prawie połowa (47 proc.) ocenia, że w tej chwili ich pracodawca nie podejmuje w tym obszarze wystarczających działań.

 

Wnuczku, wnuczko, zarejestruj dziadka/babcię do szczepienia

Fot.:WPR

Na zdjęciu: dwoje ludzi w podeszłym wieku

Od 15 stycznia (piątek) będzie można zapisywać się na szczepienia przeciw COVID-10. Rusza e-rejestracja. W pierwszej kolejności szczepieni będą osoby, które ukończył 80. rok życia.

Rejestracja umożliwi zapisywanie się na konkretne terminy szczepienia. Będzie to możliwe do zrealizowania trzema kanałami. Pierwszy sposób rejestracji: przez internetowe konto pacjenta, drugi: przez infolinię 989, a ostatni sposób to zapisywanie się bezpośrednio w punktach szczepień. Minister Michał Dworczyk, odpowiedzialny w rządzie za realizację Narodowego Programu Szczepień przeciw COVID-19 zachęca do rejestracji poprzez kanał internetowy. Minister zachęca do założenia internetowego konta pacjenta. Zasadniczo grupa docelowa szczepień, która będzie mogła zaszczepić się po 15 stycznia, nie używa powszechnie komputerów. Oznacza to, że w e-rejestracji muszą im pomóc osoby obeznane w informatyce użytkowej.

Gdy już senior zarejestruje się, to uda się do wskazanego w e-skierowaniu punktu szczepień. A co, gdy kondycja fizyczna nie pozwala mu na taki spacer, co z osobami niepełnosprawnymi – teraz i później? Rząd wydał, na zasadzie decyzji administracyjnej, wytyczne dla gmin ws. transportu pacjentów na szczepienia.

Rząd będzie współfinansował dowóz w wysokości 80 proc. średnich kosztów. Dla miast powyżej 100 tys. mieszkańców przyjęto stawkę za przewóz 1 osoby niepełnosprawnej w wysokości 75 zł, dla pozostałych gmin – 65 zł (za transport osoby sprawnej ruchowo 30 zł). Partycypację gmin założono na poziomie 20 proc. kosztów organizacji transportu.

Zalecenia do organizacji transportu pacjenta na szczepienie przeciwko COVID-19 zakładają podział na dwa rodzaje gmin: miasta powyżej 100 tys. mieszkańców oraz gminy miejskie (poniżej 100 tys.), gminy miejsko-wiejskie, w których skład wchodzą zarówno miasta w granicach administracyjnych, jak i obszary poza granicami miast, gminy wiejskie, które na swoim obszarze nie posiadają miast.

Transport taki powinien być przeznaczony dla osób:
• posiadających aktualne orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu znacznym o kodzie R lub N lub odpowiednio I grupę z w/w schorzeniami.
• mających trudności z dostępem do punktu szczepień (np. osoby starsze niemające możliwości samodzielnego dojazdu do punktu szczepień) w przypadku miast poniżej 100 tys. osób, gmin miejsko-wiejskich oraz wiejskich.

Według GUS w Polsce jest:
• 286 tys. osób w wieku 90 plus,
• 1 mln 399 tys. w wieku 80-89 lat,
• 2 mln 975 tys. w wieku 70-79 lat.

 


12.01.2021

 

1113 kursantów Szkoły Ratownictwa w roku 2020

Na zdjęciu: karta doskonalenia zawodowego ratownika medycznego

Był on ogromnym wyzwaniem nie tylko na systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. ale również dla całej opieki zdrowotnej. Powód? Oczywisty: pandemia SARS CoV-2/COVID-10. Miniony rok zdeterminował także funkcjonowanie naszej Szkoły Ratownictwa.

Z początkiem roku organizowaliśmy kursy pierwszej pomocy oraz kwalifikowana pierwsza pomoc. Plan działania na dwanaście miesięcy był gotowy. Nic, tylko go realizować.

Potem jednak nastał marzec i przeorganizował wszystkie plany.

Od marca wszystkie szkolenia zostały przekierowne w kierunku walki z wirusem SARS-CoV-2. Uczyliśmy ratowników medycznych, jak ubierać kombinezon ochronny, jak go zdejmować. Prowadziliśmy także szkolenia z tematyki CBRNE (chemical, biological, radiological and nuclear – broń chemiczna, biologiczna, radiologiczna i nuklearna).

Latem wydawało się, że wracamy do początków roku, ale w październiku wróciliśmy do nasilenia się epidemii i drugiego lockdownu. Niektóre szkolenia udało nam się przeprowadzić zdalnie. Stworzyliśmy, nie chwaląc się, wideokurs pierwszej pomocy. Polecamy, jest dostępny w tym miejscu. W grudniu udał się przeszkolić dużą grupę żołnierzy 13. Śląskiej Brygady Wojsk Obrony Terytorialnej.

W 2020 roku łącznie przeszkoliliśmy 1113 osób. Niestety mniej niż w latach wcześniejszych, ale ten spadek wygenerowały obostrzenia sanitarne. W kursach z pierwszej pomocy uczestniczyło 107 osób. Z kwalifikowanej pierwszej pomocy – 302 osoby. W kursach dla dyspozytorów przeszkoliliśmy 50 osób, a dla ratowników medycznych/pielęgniarek systemu – 654 osoby.

Jak będzie w roku 2021? Na to pytanie może odpowiedzieć tylko... jasnowidz.

 

 

Szczepionki szczepionkami, ale nie zapominajmy o testach

Fot.:pixabay.com

Na zdjęciu: fiolka z materiałem badawczym do testu diagnostycznego

Kwestia szczepionek/szczepień przeciw COVID-19 zdominowała epidemiczny dyskurs. W cieniu znalazły się inne kwestie, na przykład: dokładności testów wykonywanych „w kierunku obecności SARS-CoV-2”. Od wiarygodności uzyskanego wyniku zależy wiele.

– 100-proc. dokładny wynik, czy ktoś jest „pozytywny” czy „negatywny”, to daje bronchoskopia, ale to jest zabieg inwazyjny, wiążący się z tym, że pacjent może nie przeżyć. Jest pęd ku tzw. szybkim testom, bo ludzie chcą wiedzieć, czy są zarażeni, czy nie. Skoro chcą wiedzieć, to biznes wychodzi im naprzeciw. I produkcja takich testów idzie pełną parą, bo dlaczego mieliby nie skorzystać z możliwości zarobienia? Mówiłem i powtórzę: żeby wykryć wirusa, to on musi się namnożyć w dolnych drogach oddechowych, czyli w dole płuc, Zanim on się namnoży, to go nigdzie więcej nie ma. Wirus zaczyna produkować białka i produkuje sam siebie – tłumaczy wirusolog, prof. dr hab. n. med. Włodzimierz Gut z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny.

Za najdokładniejszy uchodzi test molekularny RT-PCR umożliwiający wykrycie materiału genetycznego wirusa w wymazie pobranym z nosogardzieli. Daje on w 80 proc. przypadków rzeczywisty wynik.

Czy 20 proc. wyników fałszywie ujemnych, to dużo czy mało?

Już w czerwcu w biuletynie informacyjnym „Medical News Today” opublikowano wyniki badań naukowców z Johns Hopkins Medicine, jednego z najbardziej renomowanych szpitali w Stanach Zjednoczonych. Ich autorzy stwierdzili, że należy zachować ostrożność przy interpretacji wyników testów RT-PCR na SARS-CoV-2, zwłaszcza jeśli badanie miało miejsce na wczesnym etapie infekcji.

Wiadomo już, że w pierwszym dniu zakażenia prawdopodobieństwo uzyskania wyniku fałszywie ujemnego, wynosiło 100 proc. W czwartym dniu po ekspozycji na wirusa prawdopodobieństwo fałszywie ujemnego wyniku spada do 67 proc. W 8. dniu do 20 proc. (czyli w 3 dni po wystąpieniu objawów). I ten termin rekomendują. Im później, tym prawdopodobieństwo wystąpienia błędu wzrasta. Po 3 tygodnia od „chwycenia” wirusa prawdopodobieństwo wykazania fałszywie ujemnego wyniku sięga 66 proc. O wynikach fałszywie dodatnich badania nie wspominają. Latem Amerykańskie Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) przyznało, że przejście przeziębienia może wywołać fałszywie dodatni wynik testu na przeciwciała przeciwko COVID-19, nawet jeśli osoba badania nigdy nie została zainfekowana przez SARS-CoV-2.

Singapurskie badanie wykazało, że przeziębienia wywoływane przez betakoronawirusy OC43 i HKU1 wydają się zwiększać odporność na zakażenie SARS-CoV-2, a wynikająca z tego odporność może trwać nawet 17 lat. Tymczasem odporność po przechorowaniu COVID-19, wedle większości dotąd przeprowadzonych badań, zakłada, że w tym przypadku odporność zyskuje się na minimum 2 tygodnie, a maksimum na rok. Nie wiadomo, jak długo działać ma szczepionka Pfizer/BioNTech.

 

 

W punkcie szczepień COMIRNATY w Szpitalu Zakonu Bonifratrów

Fot.:SZB

Na zdjęciu: lekarz podaje szczepionkę przeciwko C-19 w prawe ramię pacjenta.

Rozpoczęły się szczepienia przeciwko COVID-19 wśród załogi Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach. Pierwsi pracownicy szczepionkę COMIRNATY, efektu współpracy amerykańskiego koncernu Pfizer i niemieckiej firmy BioNtech. Na razie jest to jedyna szczepionka antycovidowa dopuszczona do użytkowania w UE, w tym i w Polsce.

Procedury szczepienia opisywać nie będziemy, bo w branży jest znane. Gdyby ten materiał czytał ktoś spoza świata ochrony zdrowia, to można kliknąć w tym miejscu, by poznać szczegóły procedury. Kwestionariusz medyczny należy wypełnić wcześniej.

Zresztą na samym wstępie napisano: „Kwestionariusz należy wypełnić przed wizytą u lekarza. Odpowiedź na poniższe pytania pozwoli lekarzowi zdecydować, czy można u Pani/Pana wykonać w dniu dzisiejszym szczepienie przeciw COVID-19. Odpowiedzi będą wykorzystane przez lekarza w czasie kwalifikacji do szczepienia. Lekarz może zadać dodatkowe pytania. W przypadku niejasności, należy poprosić o wyjaśnienie pracownika medycznego realizującego szczepienie”.

Jedno sformułowanie w tym dokumencie jest nie do końca jasne.

„Czy choruje Pani/Pan na chorobę znacznie obniżającą odporność (nowotwór złośliwy, białaczkę, AIDS lub inne choroby układu immunologicznego)?”. Kto wie, czy nie jest chory nowotworowo? Tak, nie lub nie wiem. Mający wątpliwości, wybierają ostatnią opcję. W ostatnim, dziesiątym, punkcie karty stwierdzono: „Czy ma Pani/Pan wątpliwości do zadanych pytań? Czy którekolwiek z pytań było niejasne?”. Można nic nie zaznaczać lub tak, nie, nie wiem.

Wiemy, że szczepienie jako takie bolesne nie jest. Właściwie prawie nieodczuwalne. Po zaszczepieniu należy się upomnieć o potwierdzenie szczepienia. W przypadku punktu szczepień w bonifraterskim szpitalu podawano do sfotografowania kartę, potwierdzającą, że „Właśnie otrzymałeś(-aś) COMIRNATY, szczepionkę mRNA przeciw COVID-19 (ze zmodyfikowanymi nukleozydami)”. Teraz już na 100 proc. wiadomo, że jest to szczepionka „przeciwko covidowi” a nie „przeciwko koronawirusowi”, o czym wyrażają się nie tylko politycy, ale – zdarza się – i lekarze.

Wiadomo, że w grupie zerowej są:
• pracownicy szpitali węzłowych,
• pracownicy pozostałych podmiotów wykonujących działalność leczniczą, w tym stacji sanitarno-epidemiologicznych,
• pracownicy Domów Pomocy Społecznej i pracownicy Miejskich Ośrodków Pomocy Społecznej,
• pracownicy aptek, punktów aptecznych, punktów zaopatrzenia w wyroby medyczne, hurtowni farmaceutycznych, w tym firm transportujących leki,
• pracownicy uczelni medycznych i studenci kierunków medycznych.

Ważne! Do grupy „zero” zalicza się także personel niemedyczny pracujący w wymienionych podmiotach, czyli administracyjny i pomocniczy – bez względu na formę zatrudnienia, a więc także wolontariuszy i stażystów). Wiadomo, że takich uprawnionych do szczepień w pierwszej kolejności jest ok. miliona. Nie wiadomo, czy wszyscy się zaszczepią. Rząd przedłużył termin składania oświadczeń o chęci zaszczepienia się, dla wyżej wymienionych, do 14 stycznia.

 

Nabiera tempa regionalna akcja promująca szczepienia przeciw C-19

Fot.:ŚIL

Na zdjęciu: baner reklamujący akcję ZASZCZEP SIĘ

Ciekawie zaplanowaną kampanię promującą szczepienia przeciw COVID-19 prowadzą Śląska Izba Lekarska i Śląski Uniwersytet Medyczny. Co jakiś czas pojawia się nowy ambasador akcji „Covid zabija - zaszczep się”. 3 stycznia włączył się do niej dziennikarz kulinarny, powszechnie znany Robert Makłowicz.

Na tzw. dzień dzisiejszy, czyli poniedziałek 4 stycznia, akcję promują:
• (od 29 grudnia) Mirosław Neinert – dyrektor Teatru Korez w Katowicach, reżyser i aktor teatralny;
• (od 29 grudnia) prof. Karolina Sieroń – szefowa oddziału covidowego w katowickim szpitalu MSWiA, która sama ciężko przechorowała COVID-19, przez trzy tygodnie walczyła o życie w katowickich szpitalach, przez osiem dni oddychał za nią respirator, a po wybudzeniu napisała jedno słowo do swoich dzieci – najważniejsze i wyczekiwane – „wróciłam”;
• (od 30 grudnia) Marek Czyż – dziennikarz, publicysta, prezenter telewizyjnych programów informacyjnych;

• (od 31 grudnia) Mikołaj Konstanty – prezes Rady Śląskiej Izby Aptekarskiej;
• (od 1 stycznia) Grażyna Bułka – aktorka teatralna i filmowa, wielokrotna laureatka „Złotej Maski”;
• (od 2 stycznia) – brat Konrad, franciszkanin z Panewnik, od kilku lat jako instrumentariusz uczestniczy w operacjach światowej sławy okulisty prof. Edwarda Wylęgały, a wcześniej był wolontariuszem w Centralnym Szpitalu Klinicznym w Katowicach na oddziale neurochirurgii.

Każdy z ambasadorów tej regionalnej akcji w okazjonalnym filmiku mówi, dlaczego warto się zaszczepić.

W nagraniu opublikowanym w niedzielę, do szczepień przekonuje Robert Makłowicz, który sam zamierza przyjąć szczepionkę, gdy tylko będzie to możliwe.

„Czy szczepionka na COVID albo też jakakolwiek inna może być niebezpieczna? No może, tak samo jak znieczulenie u dentysty albo też wycięcie tzw. ślepej kiszki. Czy w związku z tym nie chodzimy do dentysty, nie usuwamy zębów w znieczuleniu, nie wycinamy sobie wyrostka robaczkowego?" – pyta retorycznie podróżnik, dziennikarz, krytyk kulinarny i kucharz w jednej osobie, czyli krakus Robert Makłowicz.

Akcję oficjalnie zainaugurowano 23 grudnia.

„Nasz przekaz kierujemy do tych, którzy z różnych powodów wahają się. Najwięcej wątpiących jest wśród młodych ludzi. Decyzja o zaszczepieniu się będzie najlepszym prezentem na 2021 rok dla ich najbliższych: rodziców, dziadków, ale także dla nich samych" – argumentują śląscy lekarze. 

Gdyby to zależało od doradcy premiera, SYLWESTER byłyby latem

Fot.:Adam Guz/KPRM

Na zdjęciu: prof. Andrzej Horban podczas konferencji prasowej

Tańczmy, ale dwa metry od siebie. Ja już wiem, że każdy młody kiedyś będzie stary, a do tego może być chory i może umrzeć. A tak naprawdę to rekomenduję, żeby przenieść tego sylwestra na sierpień – wyznaje, w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” prof. ANDRZEJ HORBAN, główny doradca premiera ds. COVID-19.

Raczej wątpliwe jest, by decydenci posłuchali profesora w tym względzie. A czy wsłuchują się w inne rady. Prof. Horban, nim stał się numerem jeden w zespole specjalistów epidemiologicznych, był krajowym konsultantem w dziedzinie chorób zakaźnych. Jak przyznaje w wywiadzie, krajowy konsultant, to ktoś taki, kto „marudzi ministrowi zdrowia”. Teraz nie tyle marudzi, co doradza premierowi Morawieckiemu. Z jakim skutkiem?

– Doradca doradza, a decydent decyduje. Ja doradzam to, co według mnie jest dobre z punktu widzenia medycyny, premier też musi brać pod uwagę inne aspekty. (…) Gospodarkę, finanse, budżety. I dlatego jestem doradcą, a nie pełnomocnikiem ani broń Boże politykiem. Żadnemu decydentowi nie zazdroszczę, bo ludzie, którzy podejmują decyzje, mają ograniczony dostęp do informacji na temat koronawirusa, bo ich po prostu nie ma. To jest antycypowanie przyszłości – podkreśla rozmówca Magdaleny i Maksymiliana Rigamontich.

Ci dziennikarze, znani z tego, że „nie patyczkują się” z tym, z którymi rozmawiają, ostro naciskają w wywiadzie na prof. Horbana, usiłując wydobyć od niego odpowiedź na pytanie: dlaczego latem premier ogłosić, że jest już po epidemii?

– Premierowi Morawieckiemu udało się przejść suchą nogą przez wiosnę, lato... To jednak nie zasługa rządu, decydentów, polityków, tylko zasługa słońca – odpowiada dyplomatycznie doradca premiera, a gdy dziennikarka dodaje, jako „pomocnika” witaminę D, profesor odpowiada: – Nie wierzę, że ta witamina ma jakieś działanie antywirusowe. Jest to co prawda przedmiotem badań, myślę jednak, że to przypadkowa koincydencja. Aczkolwiek mogę nie mieć racji. W okresie jesienno-zimowym ludziom spada poziom witaminy D3 i być może to wpływa na czynność układu immunologicznego, a być może nie.

A na koniec rozmowy modyfikuje nieco rekomendację transferu sylwestra z teraz na lato, z sierpnia na lipiec: – Wtedy będzie sporo witaminy D.

To w końcu ta witamina zmniejsza potencjał zarazy, czy nie ma na to wpływu?

 

Czytaj cały wywiad z prof. dr. hab. n. med. Andrzejem Horbanem.

 

„Nauka przeciw pandemii”, naukowcy promują szczepienia

Szczepić się? Czy nie szczepić? Oczywiście przeciwko COVID-19, albo jak też wielu twierdzi: koronawirusowi. Według różnych badań zdecydowanych nie szczepić się lub wahających się jest więcej od tych, którzy chcą się zaszczepić „w pierwszym możliwym terminie”. Do tego, by więcej było osób tak uważających ma zachęcić akcja „Nauka przeciw pandemii”.

„To inicjatywa zrzeszająca uznanych ekspertów ze środowiska naukowego pod przewodnictwem prof. Andrzeja M. Fala, którzy zjednoczyli się na rzecz szerzenia rzetelnej informacji dotyczącej konieczności szczepień przeciw COVID-19 oraz innowacyjnych technologii zastosowanych w szczepionkach”.

Do inicjatywy promującej m.in. szczepienia przeciw C-19 przystąpili:
• dr n. farm. Leszek Borkowski,
• prof. Marcin Drąg,|
• prof. Andrzej M. Fal,
• prof. Robert Flisiak,
• prof. Jacek Jemielity,
• dr Jacek Krajewski,
• dr hab. n. med. Agnieszka Mastalerz-Migas,
• prof. Andrzej Matyja,
• prof. Krzysztof Pyrć,
• dr hab. n. med. Piotr Rzymski,
• dr n. med. Michał Sutkowski,
• prof. Krzysztof Simon,
• prof. Jacek Wysocki,
• prof. Joanna Zajkowska.

Zespół nie zamyka się dla innych specjalistów, którzy również chcieliby się przyczynić do „szerzenia zweryfikowanej, merytorycznej wiedzy o szczepieniach przeciw COVID-19”. Zespół przyjął sobie za cele także:
• edukowanie na temat zastosowania innowacyjnych technologii w szczepieniach przeciw COVID-19,
• dostarczanie sprawdzonych informacji na temat zagadnienia przedstawicielom środowiska medycznego, mediom oraz szerzej ogółowi społeczeństwa,
• wspieranie wszystkich działań zmierzających do świadomego poddawaniu się szczepieniu jak największej części społeczeństwa.

„W efekcie naszych działań chcemy przyczynić się do zmiany niepokojących postaw społecznych i wesprzeć osiągnięcie odpowiedniego poziomu wyszczepialności populacji. Tylko dzięki temu uda się nam razem pokonać pandemię” - komunikuje zespół założycielski inicjatywy „Nauka przeciw pandemii”.

Tzw. antyszczepionkowcy wiedzą z góry, że szczepionka Pfizer/BioNtech COVID-19 jest niebezpieczna. Wielu zastanawia się, czy jest bezpieczna? Tym ostatnim odpowiada wirusolog, prof. Włodzimierz Gut:

- Przebadano setki tysięcy ludzi. Nie ma ani jednego doniesienia o zgonie z powodu szczepionki. Zmarła jedna osoba, ale w grupie, która dostała placebo. Szczepionka nigdy nie chroni nas przed zakażeniem, ale przygotowuje organizm do obrony, i docelowo ma wyeliminować chorobę.

Tymczasem w większości wypowiedzi na temat szczepionki padają stwierdzenia, że chroni ona przed zarażeniem się (w 95 proc.) SARS-Cov-2. Albo rację mają ci, którzy tak mówią, albo racji nie ma prof. Gut.

 

 

Z maskami zostaniemy dłużej niż to nam się wydaje...

Około 10 mln certyfikowanych masek filtrujących klasy FFP2 będzie rocznie produkować Grupa Ciech w swoim bydgoskim zakładzie, gdzie na co dzień powstają pianki poliuretanowe do przemysłu meblarskiego. Maseczki „made in Poland” znajdą swoje miejsce na rynku nawet po ustaniu pandemii koronawirusa.

Nie wiadomo kiedy skończy się zaraza, ale, gdy się skończy to maski FFP2 mogą być (również i teraz) używane m.in. jako ochrona przed smogiem i zanieczyszczeniami powietrza oraz środki ochrony osobistej na budowach, w szpitalach czy laboratoriach. Grupa zamierza w przyszłym roku wprowadzić do sprzedaży maski z najwyższą klasą filtracji FFP3.

– Zdecydowaliśmy się rozpocząć produkcję maseczek, ponieważ już wiosną, kiedy wybuchła pandemia i wprowadzono pierwszy lockdown, zorientowaliśmy się, że pozyskanie wysokiej jakości, certyfikowanych środków ochrony osobistej jest bardzo trudne. Stąd decyzja, że rozpoczynamy produkcję maseczek, które będą miały certyfikaty, odpowiednio wysoką jakość oraz będą produkowane w krajowych zakładach – mówi agencji Newseria Biznes Dawid Jakubowicz, prezes zarządu Ciech SA.

Grupa wystartowała właśnie z produkcją profesjonalnych maseczek filtrujących klasy FFP2. Sprzęt ochronny spełnia unijną normę EN 149:2001, ma atest Państwowego Zakładu Higieny, a proces certyfikacji maseczek został przeprowadzony przez uprawniony do tego celu Centralny Instytut Ochrony Pracy.

Maseczki stanowią bardzo dobrą ochronę przed zanieczyszczonym powietrzem i skutecznie chronią drogi oddechowe np. podczas pracy w warunkach dużego zapylenia.

Dlatego wszystko wskazuje na to, że zostaną z nami na dłużej. Od początku pandemii SARS-CoV-2 stosowano najczęściej dwa główne rodzaje masek:
osobiste maski ochrony dróg oddechowych („filtering face piece” – FFP2, FFP3), wyposażone w system filtrujący chroniący użytkownika przed ryzykiem zakażenia,
maski chirurgiczne, przeznaczone do użytku medycznego, których głównym celem jest uniemożliwienie tym, którzy je noszą, zakażania innych.

Odnośnie tych pierwszych... Poszczególne klasy różnią się skutecznością filtracji oraz całkowitym przeciekiem wewnętrznym. Efektywność filtracji dla FFP2 wynosi 94 proc., a dla FFP3 99 proc. - przypomina portal e-dtp.pl Maski FFP2 charakteryzują się wysoką skutecznością przeciwdrobnoustrojową.

Dla celów ograniczenia przenoszenia wirusa SARS-CoV-2 zalecane jest stosowanie właśnie tych masek lekarzom i innym specjalistom ochrony zdrowia, a także pozostałym użytkownikom. Maski FFP3 charakteryzują się tym, że są w stanie zatrzymać ponad 99 proc. cząstek. Dotyczy to bakterii, wirusów, a także szkodliwych pyłów. Stosowanie masek tego typu zalecane jest wyłącznie dla personelu medycznego narażonego na bezpośredni kontakt z osobami chorymi lub podejrzanymi o zakażenie wirusem SARS-CoV-2.

Przypomnijmy, że tego rodzaju ośrodki ochrony indywidualnej są wielorazowego użytku, w przeciwieństwie do masek chirurgicznych, które wymienia się na nowe wtedy, gdy stają się wilgotne.

 

O co pytamy w polskim Google w kwestiach związanych z zarazą?

Brawo! Wygrana główna nagroda, czyli 10 punktów, za wskazanie, że najpopularniejszym hasłem, umieszczanym w 2020 r. w okienku najpopularniejszej w świecie wyszukiwarki, jest KORONAWIRUS!

W kategorii TEMATY na pierwszym miejscu jest fraza „koronawirus w Polsce”. Na 3. - „koronawirus porady”, a na szóstej pozycji - „koronawirus mapa”. W kategorii TEMATY, O KTÓRYCH NAJWIĘCEJ SIĘ MÓWIŁO na pierwszym miejscu najpopularniejszych wyszukiwań jest, a jakże, „koronawirus”. Na miejscu szóstym uplasowała się fraza „nowe obostrzenia”. Miejsce ósme - „tarcza antykryzysowa”,a dziesiąte - „lockdown”.

Kategoria JAK... ?. Oto pierwsza piątka najczęstszych wyszukiwań.
1. Jak uszyć maseczkę?
2. Jak zrobić płyn antybakteryjny?
3. Jak złożyć bon turystyczny?
4. Jak założyć profil zaufany?
5. Jak zrobić maseczkę bez szycia?

W kategorii JAK ZROBIĆ…? Dwa pierwsze miejsca zajmują wyszukiwania związane z epidemią.
1. Jak zrobić płyn antybakteryjny?
2. Jak zrobić maseczkę bez szycia?

Z grudniowego raportu Google wynika, że tak w Polsce, jak i na świecie, najbardziej na popularności zyskało hasło „koronawirus”, wstawiane do wyszukiwarki albo „solo”, albo w „towarzystwie” innych pojęć.

Doniesienia medialne zdominował w tym roku koronawirus, co musiało mieć przełożenie na popularność tego pojęcia w wyszukiwaniu powiązanych z nim wiadomości.

Kategorię CO TO JEST…? Zdominowały wyszukiwania epidemiczne.
1. Co to jest pandemia?
2. Co to jest narodowa kwarantanna?
3. Co to jest koronawirus?
4. Co to jest nauczanie hybrydowe?

Podobnie jest w kategorii ILE…?
1. Ile jest zakażeń?
2. Ile trwa kwarantanna?
5. Ile testów dzisiaj?

W kategorii ILE KOSZTUJE…? Medyczne wyszukiwania zajmują dwa pierwsze miejsca.
1. Ile kosztuje test na COVID?
2. Ile kosztuje respirator?

Jest wielce prawdopodobne, że w 2021 r. wcześniej wymienione hasła oraz nowe - „szczepionka COVID-19, również będą klasyfikowane w najczęściej wprowadzanych do wyszukiwarki Google. Tak w świecie, jak i w Polsce.

Zapoznaj się z argumentami za zaszczepieniem się

Aktualnie w Polsce mniej się chce szczepić przeciwko COVID-19, a więcej nie zamierza w ogóle lub wstrzymuje się z podjęciem decyzji. Immunolog prof. hab. med. WOJCIECH SZCZEKILK na Twitterze przedstawił najczęściej stawiane wątpliwości i odpowiedział na nie.

 • Jakie mamy szczepionki m-RNA?
Szczepionki m-RNA, które na chwilę obecną mają potwierdzoną skuteczność i odpowiednie bezpieczeństwo i wchodzą obecnie na całym świecie do praktyki klinicznej to:
1. Pfizer-BioNTech (planowana jako pierwsza w Polsce),
2. Moderna.

• Czy szczepionka oparta o m-RNA to nowa technologia?
NIE - od lat jest rozwijana (badania nad nowotworami, inne zakażenia w tym Ebola, SARS-1). To co jest nowe, to masowe szczepienia na bazie tej technologii.

• Czy proces powstawania szczepionki przebiegał wg. pełnych procedur badań klinicznych?
TAK - choć tempo było imponujące, to nie pominięto żadnych kroków powstawania szczepionki: fazy przedkliniczne, kliniczne (duże grupy!) i rejestracja przebiegały prawidłowo.

• Mechanizm działania?
Szczepionka m-RNA zawiera instrukcję molekularną dla komórki ludzkiej jak wytworzyć białko S (spike, kolec) wirusa #SARSCoV2 co w rezultacie uruchamia produkcję przeciwciał oraz odporność komórkową z limfocytów T przeciwko wirusowi.

• Jakie są wymogi odnośnie przechowywania?
Szczepionka Pfizer-BioNTech po wytworzeniu jest przechowywana w -70st.C (do 6 miesięcy). Transport na suchym lodzie - nie dłużej niż 10 dni. W poradniach szczepieniowych po rozmrożeniu może być przechowywana w temp. +2 do 8st. C do 5 dni

• Co oznacza 95% skuteczność szczepionki?
Badanie >43 tys. ochotników (Pfizer) - połowa osób dostała placebo, a druga połowa szczepionkę, w tej grupie - zachorowania na OBJAWOWY COVID-19: - placebo 162 osób, - szczepionka 8. Skuteczność ochrony przed zachorowaniem 8/170 = ok. 95%.

• Czy szczepionka chroni przed ciężkim przebiegiem choroby?
TAK. Badanie >43 tys. ochotników (Pfizer) - 10 ciężkich zachorowań w badanej grupie z czego 9 w grupie placebo i 1 w grupie ze szczepionką

• Powikłania krótkoterminowe po szczepieniu?
Bezpieczeństwo porównywalne do innych szczepionek przeciwwirusowych

• Najczęstsze działania uboczne?
1. ból, zaczerwienienie w miejscu zastrzyku,
2. po szczepieniu często (>20%) uczucie zmęczenia, ból głowy, bóle mięśni i stawów, gorączka.

• Czy następnego dnia po szczepieniu mogę pójść do pracy?
Tak, choć lepiej nie szczepić całego zespołu w ten sam dzień z uwagi na możliwe odczyny poszczepienne (jw.), które mogą spowodować krótką absencję w pracy.

• Powikłania długoterminowe?
Na razie mamy obserwację kilkumiesięczną (od wakacji). Szczepionka wypada bezpiecznie. Długoterminowe skutki po szczepieniach są niezmiernie rzadkie. Dane o bezpieczeństwie długoterminowym będą zbierane a informacje o nich będą publicznie dostępne.

• Czy możliwe są odległe skutki zmiany naszego kodu genetycznego DNA?
ABSOLUTNIE NIE. Cząsteczka m-RNA, która znajduje się w szczepionce nie przenika do jądra komórkowego i nie integruje się z DNA człowieka. Po kilku dniach jest degradowana.

• Czy osoby uczulone na białko kurze mogą się szczepić?
TAK. Szczepionka składa się z m-RNA, cząsteczki tłuszczu, która ją otacza i umożliwia przenikanie przez błonę komórkową oraz jony sodu.

• Jak wygląda cykl szczepień? Kiedy nabieramy odporności?
Po pierwszej szczepionce (podanie domięśniowe) należy się doszczepić po okresie 3 tygodni. Koniecznie trzeba się zaszczepić dwukrotnie bo dopiero po drugiej dawce (7 dni po) uzyskujemy zakładaną odporność.

• Czy osoby w ciąży i karmiące mogą się szczepić?
Takie osoby nie brały udziału w badaniach i na chwilę obecną nie jest to zalecane. Ruszają badania w grupie osób ciężarnych i ta wiedza będzie się zmieniać.

• Czy podanie szczepionki jeżeli jest się w ciąży może uszkodzić płód?
Nie ma żadnych podstaw żeby przypuszczać, że szczepionka jest szkodliwa dla rozwijającego się płodu, nawet jeżeli jest się w ciąży podczas szczepienia (choć nie jest to zalecane).

• Przeciwwskazania do szczepienia?
Ciąża, karmienie piersią (to może się jeszcze zmieniać), objawy ostrej infekcji z gorączką (temp >38 st.C).

• Względne.
Reakcja anafilaktyczna w wywiadzie (do rozważenia w pełnym zabezpieczeniu szpitalnym)

• Jaki zachować odstęp czasowy od innych szczepień (np. na grypę)?
Odstęp miedzy szczepieniem przeciw SARS-COV-2 a innymi szczepieniami powinien wynosić 7 dni (to może się jeszcze zmieniać, ale na pewno nie potrzeba dłuższej przerwy).

• Czy jeżeli choruję na ciężką niewydolność serca, astmę to mogę się zaszczepić?
TAK – koniecznie! Pacjenci z ciężkimi chorobami przewlekłymi są narażeni na powikłania COVID-19. Optymalnie należy się szczepić w wyrównanym okresie choroby przewlekłej (nie podczas zaostrzenia).

• Czy jeżeli przebyłem COVID-19 to powinienem się zaszczepić i czy jest to bezpieczne?
Jest to bezpieczne. Należy się zaszczepić. Po przebytym COVID-19 można rozważyć odłożenie szczepienia o 2-3 miesiące (utrzymująca się odporność) choć nie jest to konieczne (minimum 30dni).

• Czy należy sprawdzić czy mamy przeciwciała przeciwko SARS-COV2 (czy przebyliśmy zakażenie) przed szczepieniem?
Nie - w badaniach klinicznych nie było to testowane i nie jest to zalecane. Nie ma to też wpływu na skutecznośc działania szczepionki.

• Czy częste są groźne powikłania wstrząsu uczuleniowego (anafilatycznego)?
NIE - są to niezmiernie rzadkie powikłania. Zagrażający życiu wstrząs wystąpił jak na razie u 3 osób(od wprowadzenia szczepień)na całym świecie. Były to osoby, u których wstrząs występował już wcześniej.

• Czy mogą się szczepić osoby z chorobami nowotworowymi, chorobami immunologicznymi, stosujące leki biologiczne?
TAK - osoby z obniżoną odpornością mogą i powinny się szczepić. Nie jest tylko do końca pewne jak dobra będzie wytworzona odporność (słabsza odpowiedź niż u zdrowych).

• Czy osoby z HIV/AIDS mogą się szczepić?
TAK - podobnie jak inne osoby z osłabioną odpornością. W badaniu 3 fazy szczepionki Pfizer brało udział kilkaset osób z tym schorzeniem - wyniki jeszcze nie są opublikowane.

• Czy szczepić dzieci?
Dzieci będą (jeżeli będą) szczepione na samy końcu kolejki. Także poczekajmy. Szczepionka jest bezpieczna dla dzieci >16 roku życia. Czekamy na wyniki z grupy 12-16 lat. Młodsze dzieci nie były jeszcze badane.

• Jak długo utrzyma się odporność po szczepieniu?
Tego jeszcze nie wiemy. Patrząc na stosunkowo małą zmienność genetyczną wirusa SARS-COV2 można przypuszczać, że przynajmniej rok.

• Czy po szczepieniu należy kontrolować przeciwciała czy zyskaliśmy odporność?
Nie ma takiej konieczności.

• Czy po szczepieniu trzeba nadal nosić maseczki i zachowywać dystans?
Na chwilę obecną tak, choć badania trwają i może się to zmienić. Szczepionka w 95 % zabezpiecza przed objawową chorobą, ale nie ma pewności czy zabezpiecza przed bezobjawowym przebiegiem i zakaźnością.

• Ile osób musi się zaszczepić żeby wróciła 'normalność'?
Aby uzyskać odporność zbiorową/stadną potrzebna jest odporność u ok. 70% populacji (przebycie zakażenia lub szczepionka). Dla populacji Polskiej (38mln) jest to około 26 mln.

 

COVID-19 a ryzyko zawodowe w pracy w pogotowiu ratunkowym

Publikujemy komunikat dyrektora WPR w Katowicach wydany w związku z rozporządzeniem Rady Ministrów z 26 listopada 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, a także utrzymującą się wysoką liczbą zachorowań na COVID-19...

 

 

Jest projekt Narodowego Programu Szczepień przeciw COVID-19

Rząd ogłosił go 8 grudnia, a 15 grudnia – po konsultacjach społecznych projektu – Rada Ministrów planuje przyjąć gotową strategię. Dobrowolnym i bezpłatnym szczepieniom będą podlegać osoby dorosłe oraz dzieci w wieku od 12 lat. Do 12 grudnia każdy może zgłosić swoje uwagi do projektu

Założenia projektu narodowej strategii szczepień zaprezentowali minister-członek Rady Ministrów Michał Dworczyk, minister zdrowia Adam Niedzielski, szef Centrum Analiz Strategicznych dr hab. Norbert Maliszewski oraz główny doradca prezesa Rady Ministrów ds. COVID-19 prof. Andrzej Horban.

– Naszym celem jest przeprowadzenie programu szczepień, dzięki któremu mamy uzyskać odporność populacji. Jest to jedna z największych operacji logistycznych w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Cały proces będzie przeprowadzony w sposób przyjazny dla obywateli – zapewnił podczas specjalnej konferencji prasowej minister Michał Dworczyk.

Podstawowym celem zaprezentowanym w programie jest dostarczenie szczepionek:
• bezpiecznych i skutecznych,
• w wystarczającej ilości,
• w najkrótszym czasie,
• darmowych,
• dobrowolnych i
• łatwo dostępnych.

Do soboty 12 grudnia będą zbierane wszystkie uwagi dotyczące zaprezentowanego projektu.

– Na ich podstawie będziemy chcieli dokument ulepszyć, tak żeby 15 grudnia mógł zostać przyjęty przez Radę Ministrów – dodał minister Dworczyk.

Przed rozpoczęciem szczepień rząd planuje przeprowadzić dużą akcję informacyjną i profrekwencyjną. Wszystko po to, aby zachęcić do szczepień jak największą liczbę obywateli.

– Przygotowujemy kompleksowy pakiet informacyjny obejmujący kampanię medialną, serwis poświęcony szczepieniom oraz infolinię. Tak, żeby każdy z nas mógł poznać szczegóły dotyczące szczepień – powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski. 

Osoby zainteresowane zaszczepieniem będą mogły im się poddać:
• stacjonarnie w placówkach POZ,
• stacjonarnie w innych placówkach medycznych,
• przez mobilne zespoły szczepiące,
• w centrach szczepiennych szpitali rezerwowych.

Szczepionka (Pfizera) przeszła już m.in. szczegółowe badania laboratoryjne. Na obecnym etapie specjaliści z 27 krajów UE dokonują oceny dokumentacji. Następnie do 29 grudnia planowane jest głosowanie ekspertów z krajów członkowskich. Wspomniany proces zakończy się wydaniem decyzji przez Komisję Europejską. Oznacza to, że proces rejestracji powszechnych szczepień rozpocznie się najprawdopodobniej w pierwszym kwartale 2021 r.

 

Propozycje zmian w programie szczepień będzie można przesyłać pod adresem:
konsultacje-koronawirus@kprm.gov.pl.

Epidemiolodzy i zakaźnicy apelują: słuchajcie specjalistów

Specjaliści chorób zakaźnych, diagnozujący i leczący chorych z COVID-19, stykający się codziennie ze śmiercią powodowaną przez SARS-CoV-2, apelują o ignorowanie apeli osób, których zakres kompetencji nie wskazuje na posiadanie wiedzy uprawniającej do wydawania opinii na temat chorób zakaźnych, a w szczególności COVID-19, i szczepień przeciw zakażeniom SARS-CoV-2.

8 grudnia Ministerstwo Zdrowia przedstawiło kolejne szczegóły Narodowego Programu Szczepień. Po konsultacji będzie zatwierdzony 15 grudnia przez Radę Ministrów.

W wydanym dzień wcześniej apelu-oświadczeniu Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych czytamy:

„My, specjaliści chorób zakaźnych, którzy od blisko roku diagnozujemy i leczymy chorych z COVID-19, stykający się codziennie ze śmiercią powodowaną przez SARS-CoV-2, apelujemy o ignorowanie apeli osób, które nazywają się naukowcami i lekarzami, a których zakres kompetencji nie wskazuje na posiadanie wiedzy uprawniającej do wydawania opinii na temat chorób zakaźnych, a w szczególności COVID-19, i szczepień przeciw zakażeniom SARS-CoV-2.

Jako lekarze nie możemy pozwolić na dalsze przedłużanie paraliżu opieki zdrowotnej w sytuacji dostępności szczepionki pozwalającej na przerwanie pandemii. Każdy dzień zwłoki w udostępnieniu Polakom szczepień przeciw SARS-CoV-2 przyniesie kolejne kilkaset zgonów, czyli nawet 15 tysięcy przedwczesnych śmierci miesięcznie spowodowanych tylko przez COVID-19, a przecież ludzie umierają także w wyniku utrudnionego dostępu do świadczeń zdrowotnych związanych z innymi schorzeniami. Jako lekarze i naukowcy zajmujący się od wielu lat chorobami zakaźnymi pragniemy przypomnieć o milionach istnień ludzkich ocalonych dzięki wdrożonym w przeszłości programom szczepień przeciw ospie prawdziwej, polio, wirusowemu zapaleniu wątroby typu B i wielu innym chorobom zakaźnym.

Jednocześnie apelujemy do Polaków, jeżeli nie macie Państwo swojego zdania i chcecie lub musicie słuchać głosów doradczych, nie słuchajcie tych, których doświadczenie i wiedza są odległe od chorób zakaźnych, immunologii i wakcynologii. Zanim posłuchacie ich opinii, sprawdźcie kompetencje, bo nie każdy kto tytułuje się doktorem, skończył studia medyczne, nie każdy lekarz posiada właściwą wiedzę i nie każdy profesor jest ekspertem w tej konkretnej dziedzinie. Wsłuchajcie się w głos lekarzy, którzy na co dzień zajmują się chorymi z COVID-19 i mają już dość żniwa śmierci na oddziałach zakaźnych i intensywnej terapii.

Posłuchajcie głosu zakaźników, epidemiologów, immunologów i wakcynologów, którzy wiedzą, że szczepionka przeciw SARS-CoV-2 nie jest wymysłem ostatnich miesięcy, tylko wynikiem wielu lat pracy nad technologią, która teraz dopiero znalazła zastosowanie. Dzięki nowoczesnym technikom informatycznym i aktywnemu wsparciu wielu instytucji, badania kliniczne, które w przeszłości trwały latami, mogły zostać przeprowadzone szybko i sprawnie. Olbrzymia liczba zakażeń sprawiła, że w przeciwieństwie do badań nad lekami i szczepionkami w innych chorobach, rekrutacja przebiegła niezwykle szybko, ale bez naruszenia obowiązujących procedur. Czy szczepionki przeciw SARS-CoV-2 mają działania niepożądane? Oczywiście, że mają, ale są one takie same, jak w przypadku innych szczepień.

Podawanie każdego leku i szczepionki wiąże się z jakimś ryzykiem, dlatego zlecając każdy, nawet najprostszy preparat medyczny, lekarz musi rozważać za i przeciw, korzyści wobec ryzyka. W tym wypadku rachunek jest prosty, ryzyko krótkotrwałego bólu w miejscu podania czy nawet uczucie zmęczenia naprzeciwko ryzyka śmierci z powodu COVID-19, które wśród polskich pacjentów wymagających hospitalizacji przekracza 7%, a u chorych z koniecznością wsparcia wentylacją mechaniczną (zastosowanie respiratora) sięga 67%.

Dlatego apelujemy do wszystkich, którzy mogą się przyczynić do szybkiego i sprawnego przeprowadzenia szczepień przeciw SARS-CoV-2, o zintensyfikowanie działań, które pozwolą na szybką rejestrację szczepionki i rozwiązanie problemów logistycznych związanych ze szczepieniami”.

 Apel podpisali wszyscy członkowie ZG PTEiLChZ. Wśród adresatów są m.in. prezydent RP, premier, minister zdrowia.

Premier zaszczepi się przeciwko covidowi, a TY?

W Barbórkę rząd przedstawił wstępny scenariusz akcji szczepieniowej przeciwko COVID-19. Już na wstępie został skrytykowany, m.in. przez lekarzy POZ. W poniedziałek (7 grudnia) wieczorem zostanie opublikowany projekt narodowej strategii szczepień. A z rana 8 grudnia zostanie on zaprezentowany podczas konferencji prasowej - zapowiedział szef KPRM Michał Dworczyk.

W rozmowie (7 grudnia) w Radiu ZET minister podał, że przez najbliższe dni rząd będzie prowadził tzw. konsultacje społeczne. Chce dyskutować z bardzo szerokimi środowiskami na temat tej strategii. Zaznaczył, że znalazły się w niej „pewne propozycje” dotyczące benefitów dla osób, które zaszczepią się na koronawirusa. Dopiero 15 grudnia Rada Ministrów ma zatwierdzić program szczepień. Do 29 grudnia Europejska Agencja Leków (EMA) ma wydać rekomendacje dla szczepionek przeciwcovidowych. Są one niezbędne do dopuszczenia danego produktu medycznego do dystrybucji i użycia na terenie UE. Czy bonusem za zaszczepienie się będzie zwolnienie od chodzenia w maseczkach?

„Osoba, która mamy pewność czy prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że nie transmituje wirusa, nie stanowi zagrożenia dla innych, może brać udział w różnego rodzaju sytuacjach czy działaniach, w których inne osoby nie powinny się znajdować” - dyplomatycznie odpowiedział minister Dworczyk.

A jak będzie wyglądała weryfikacja osób zaszczepionych oświadczył, że każda osoba, która zostanie zaszczepiona będzie otrzymywała takie potwierdzenie. „Można je otrzymać w wersji papierowej w punkcie szczepienia, ale również to będzie potwierdzane indywidualnym kodem QR” - wyjawił rozmówca Radia Zet.

Ujawnił też, że premier Mateusz Morawiecki zaszczepi się przeciwko COVID-19. W jakich okoliocznościach to nastąpi, publicznie,  czy nie, tego minister Dworczyk nie ujawnił.

 

Czy maseczka może sprzyjać powstawaniu próchnicy?

Tzw. skutki uboczne pojawiają się nie tylko, gdy przyjmuje się leki. Również wówczas, gdy nosi się... maseczkę ochronną. Stomatolodzy np. ostrzegają, że maseczki mogą sprzyjać powstawaniu nadmiernej suchości w ustach, co z kolei może się przyczyniać do zmian flory bakteryjnej i namnażania niektórych patogenów, np. tych powodujących próchnicę.

Oczywiście nie oznacza, to, że można odłożyć maskę do lamusa, a policjantowi, który miałby wystawić mandat za łamanie rygorów sanitarnych, wystarczyy otworzyć usta. Ani to po prawie, ani higieniczne. Skoro wiele wskazuje na to, że z maskami na twarzach jeszcze będziemy musieli się jakiś czas pomęczyć, to może warto poznać odpowiedź na pytanie przedstawione w tytule?

Amerykańscy stomatolodzy zauważyli, że w związku z pandemią rośnie liczba pacjentów, u których występuje problem tzw. mask mouth, czyli różnego rodzaju dolegliwości w obrębie jamy ustnej, wynikających z długotrwałego noszenia maseczek ochronnych. Chodzi tutaj przede wszystkim o zwiększone ryzyko próchnicy, stany zapalne dziąseł czy nieświeży oddech. Według dentystów tego rodzaju problemy mogą obecnie występować nawet u co drugiego pacjenta przychodzącego na rutynową wizytę do gabinetu stomatologicznego.

– Ze względu na obecność maseczki, mamy tendencję do oddychania nie przez nos, ale przez usta. Wówczas wzmaga się suchość w jamie ustnej, co z kolei sprzyja zmianom flory bakteryjnej i namnażaniu się patogenów, odpowiedzialnych za m.in. choroby zębów lub dziąseł – wyjaśnia lek. stom. Monika Stachowicz z Centrum Leczenia i Profilaktyki Paradontozy Periodent w Warszawie.

Specjalistka tłumaczy, że odpowiedni poziom wilgoci w jamie ustnej jest bardzo ważny, ponieważ ślina zmywa z powierzchni zębów resztki pożywienia, neutralizuje działanie kwasów i pełni rolę bariery ochronnej, która redukuje ryzyko m.in. próchnicy.

– Do tego wspomaga remineralizację szkliwa, przywraca równowagę pH oraz ma w składzie tzw. defensyny, białka, które zaburzają metabolizm bakterii i grzybów. Na tym nie koniec, w ślinie znajdują się również przeciwciała: s-IgA, IgG, IgM, które chronią nasz organizm przed infekcjami. Gdy śliny jest mniej, wtedy zaczynają się problemy.

To co robić, by noszenie maski nie dawało rzeczonych skutków ubocznych? Podstawą jest regularna wymiana maseczek. Jednorazową należy wymienić po każdym powrocie do domu, a materiałową powinniśmy jak najczęściej prać. Aby usunąć wszelkie drobnoustroje wystarczy zalać maseczkę wrzątkiem na kilka minut, potem wyprać i dobrze wysuszyć, a następnie wyprasować ją po praniu.

– Czysta maseczka to podstawa zdrowia jamy ustnej i prawidłowego działania układu odpornościowego. W ciągu dnia na jej powierzchni zbierają się bakterie, wirusy i zarodniki grzybów różnego typu. Brudna maseczka nie jest skuteczna, a w dodatku może nam zaszkodzić, więc pamiętajmy o jej regularnej wymianie lub praniu – podkreśla Monika Stachowicz.

Utrzymująca się zbyt długo suchość w ustach, zwana kserostomią, sprzyja także stanom zapalnym dziąseł, które są jednym z czynników predysponujących do paradontozy.

– Ślina działa jak naturalny płyn do płukania ust. Niedostateczna wilgoć w jamie ustnej ułatwia rozwój stanów zapalnych dziąseł, które mogą ewoluować w paradontozę. Dlatego, gdy zauważamy tkliwość, obrzęk czy krwawienie z dziąseł, warto zweryfikować swoje nawyki higieniczne i zasięgnąć porady stomatologa – radzi specjalistka.

Skutkiem długotrwałego i niewłaściwego noszenia maseczki może być też nieświeży oddech. Im większa bowiem suchość w ustach, tym lepsze środowisko do namnażania się bakterii.

Nieświeżemu oddechowi winne są przede wszystkim te z grupy beztlenowych, które produkują lotne związki siarki (VSC). Specyficzna woń  pojawi się po wielu godzinach noszenia maseczki, gdy w ustach zaczyna wysychać. Nie pomaga także fakt zmiany nawyków żywieniowych związany z epidemią. Spędzając czas w domu, mamy większą skłonność do tzw. guilty pleasures, czyli przekąsek bogatych w cukry proste, mogą to być m.in. fast foody, słodycze, słodzone napoje, chipsy, ale też białe pieczywo. To raj dla bakterii, odpowiedzialnych za nieświeży oddech czy próchnicę – ostrzega dentystka.

Jak dbać o jamę ustną w dobie noszenia maseczek? Podsumujmy.

Nie rezygnuj z mycia zębów. Pomijanie szczotkowania może mieć długofalowe skutki. Szczotkuj zęby przynajmniej dwa razy dziennie pastą z fluorem, nitkuj oraz stosuj płyn do płukania ust.

Regularnie uzupełniaj płyny, dbaj aby nie dopuszczać do nadmiernego wysuszenia jamy ustnej. W aptekach dostępne są też specjalne preparaty, które poprawią nawilżenie jamy ustnej m.in. ślinozastępcze w sprayu lub tabletki do ssania.

Oddychaj w maseczce przez nos, nie przez usta.

Nie przekładaj rozpoczętego leczenia stomatologicznego nawet w czasie pandemii.

Jeśli masz skłonności do stanów zapalnych dziąseł pamiętaj o regularnych wizytach u higienistki stomatologicznej.

Dodatkowym wsparciem mogą być specjalnie wyselekcjonowane probiotyki dla jamy ustnej, które przywracając równowagę „dobrych bakterii”, zmniejszają ryzyko próchnicy i powstawania płytki nazębnej, czyli głównego czynnika chorób dziąseł.

Zadbaj o rutynowe kontrole stomatologiczne i odpowiednie zabiegi higieniczne u swoich dzieci.

 

 

Wstępnie o przebiegu akcji szczepienia przeciwko COVID-19

Mniej więcej wiadomo, jak będzie przebiegała, albo: jak ma jak ma przebiegać, akcja szczepienia przeciwko COVID-19. Wstępne informacje przekazali, podczas specjalnej konferencji prasowej, w piątek (4 grudnia) prof. Andrzej Horban, minister zdrowia Adam Niedzielski i minister-członek Rady Ministrów Michał Dworczyk.

Rozpoczął się nabór podmiotów leczniczych do Narodowego Programu Szczepień przeciwko C-19. Łącznie w Polsce ma powstać ok. 8 tys. takich punktów, w każdej gminie po jednym. Proces szczepień ruszy w Polsce w drugiej połowie stycznia. Do udziału w programie mogą zgłaszać się:
• przychodnie (POZ, AOS),
• lekarze prowadzący samodzielną praktykę,
• szpitale,
• szpitale rezerwowe.

Podmioty muszą zagwarantować pracę co najmniej pięć dni w tygodniu, z minimum jednym zespołem prowadzącym szczepienia na dyżurze.

Podajemy (za wpisem na profilu facebookowym „Gazety Lekarskiej”) najważniejsze informacje z tej historycznej konferencji.
Prof. Andrzej Horban:
• Szczepionka będzie działała, kiedy zostanie zaszczepiona większość społeczeństwa. Dziś z powodu COVID-19 umiera 25 proc. osób powyżej 80. roku życia.
• Dzięki szczepionce COVID-19 nie zniknie. Jesteśmy jednak w stanie zahamować transmisję wirusa. Dzięki szczepieniu będziemy mogli spowodować, że znacznie mniej osób będzie chorowało i umierało.
• Będziemy szczepić także osoby, które już przeszły COVID: Nie ma żadnego powodu, by dyskryminować osoby, które już przeszły zakażenie, i ich nie szczepić. Szczepionka jest bezpieczna, nie modyfikuje genetyki. Ewentualnie objawy niepożądane są podobne jak przy grypie.

Min. Michał Dworczyk:
• Od dziś do 11 grudnia podmioty, które chcą brać udział w programie szczepień, mogą zgłaszać się przez stronę NFZ do programu szczepień. W Polsce kwalifikację będzie mógł przeprowadzać każdy lekarz, który ma prawo wykonywania zawodu.
• Cel: w każdej gminie powinno pojawić się 8 tys. punktów szczepień.
• Po 11 grudnia pojawią się dalsze decyzje, ile rezerwowych szpitali zostanie wykorzystanych jako punkty masowych szczepień. Po 15 grudnia pojawią się informacje o wszystkich punktach szczepień.
• W akcję szczepień ma być zaangażowanych ok. 40-50 tys. personelu medycznego. Program szczepień ma nie zakłócić normalnego funkcjonowania POZ.

Minister Adam Niedzielski:
• Na stronie NFZ i AOTMiT znajdą się wyceny dla podmiotów za szczepienie. Będzie to: 61,24 zł za pacjenta (jeśli szczepienie będzie odbywać się w przychodni), w przypadku pacjenta dowożonego do przychodni (68,15 zł), w przypadku szczepień przez zespoły mobilne (95,70 zł za zaszczepienie pacjenta w miejscu zamieszkania pacjenta; przypadku DPS-ów i innych miejsc, gdzie można zaszczepić więcej osób jednocześnie: 73,19 zł).

Przypomnijmy: rząd chciałby, aby wszczepiło się ok. 60 proc. społeczeństwa. Z dotychczas przeprowadzonych sondaży wynika, że zwolenników szczepienia się przeciwko chorobie epidemicznej jest znacznie mniej. W przekazach medialnych używa się wymiennie pojęć „przeciwko SARS-CoV-2”, „przeciwko COVID-19”. Prawidłowe jest to drugie określenie.

– Te szczepionki, które wkrótce mają wejść do użytkowania nie chronią przez zakażeniem wirusem SARS-CoV-2, ale sprawiają, że u zarażonej osoby przebieg choroby będzie łagodny – wyjaśnia nam prof. dr hab. n. med. Włodzimierz Gut, wirusolog.

Co najmniej 5 mld zł ma kosztować zakup i dystrybucja szczepionki na COVID-19. Rząd zakłada, że w ciągu pół roku zaszczepi się ok. 16 mln Polaków.

 

Wieści

Ostatnie wideo

Podziękowania

Podziękowania dla ZRM S04 24 :-)

3 grudnia 2020

POBIERZ poradnik ćwiczeń dla pocovidowców i WYDRUKUJ

10 listopada 2020

Od Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Katowicach

3 listopada 2020

Z okazji DRM od Komendy Wojewódzkiej Policji

16 października 2020

Strażacy ratownikom z okazji DRM

15 października 2020

Prezydent Katowic z życzeniami dla ratowników

15 października 2020

Życzenia na DRM od wiceministra zdrowia

15 października 2020